Nie wiem, jak uratować nasze małżeństwo. Jesteśmy ze sobą 12 lat. Mąż od 2 lat ma obsesję na punkcie seksu. Ciągle mu mało, a kiedy już jest tak jak chce, to coś zawsze jest nie tak – a to pozycja, a to za krótko, brak przebrania. Po seksie natychmiast zaczyna znów o tym rozmowę. Jeśli według niego było dobrze to żąda
Kryzys małżeński Małżeństwo - jak to zrobić? Uratować małżeństwo + 0 Więcej postów Archiwizuj czerwca 2019 1; listopada 2018 3; października 2018 1
Co może ci przynieść ratowanie siebie? Kiedy mężczyzna postanawia ratować siebie i odważnie stawić czoła zmianom, które chce wprowadzić, dostrzega, że wszystko naokoło niego również się zmienia. Zaczyna inaczej postrzegać siebie, swoje małżeństwo, swoją żonę i cały świat. Myśli inaczej, mówi inaczej, inaczej reaguje. Jego świadomość rośnie. Buduje się jego pewność siebie i poczucie spokoju i dobrego samopoczucia. To ta zaskakująca część. Ta strasznie smutna polega na tym, że kiedy pojawiają się te prawdziwe zmiany, żona zaczyna je dostrzegać. W wielu przypadkach nie wykonała żadnej pracy, by „uratować siebie”, ale zastanawia się, gdzie wcześniej podziewał się ten facet. Zbliża się trochę, by sprawdzić nieznane wody, zachowując chłodną, ochronną skorupę, którą założyła lata temu. I kiedy niepewnie proponuje, że mogliby „spróbować jeszcze raz” i „zobaczyć, czy nie dałoby się tego przepracować”… on już nie jest zainteresowany. Nie chodzi tylko o brak zainteresowania, ale także o obietnicę tego, co bez niej czeka na niego w życiu. Pragnie więcej spokoju, więcej akceptacji, więcej miłości. Chciałby mieć partnerkę, która pragnie tego samego, czego on – kogoś, kto pragnie jego. Wyobraża sobie kobietę, która jest gotowa i chętna, by rozwijać się wraz z nim. A po drodze upewnił się, że jego żona nie odbędzie z nim tej drogi. Jest zaskoczony swoją decyzją i jej jasnością. Czuje się spokojny i zdecydowany, jeśli chodzi o następne kroki. I nagle zalewa go fala smutku. Czy to może skończyć się dobrze? Wielu mężczyzn pyta mnie: „Czy ta historia może mieć inne zakończenie? Czy ona może zdecydować, że też się zmieni i rozwijać się razem z nim?” Oczywiście. Ta historia może skończyć się na wiele różnych sposobów i wszystkie te zakończenia są dobre. Jednak mężczyzna, który naprawdę chce uratować siebie, nie przywiązuje się do rezultatów. Nie chce nią manipulować i wpływać na jej wybory. Wie, że nie może kontrolować niczego oprócz siebie. Wie też, bez żadnych wątpliwości, że nowa perspektywa dotycząca jego wartości, marzeń i oczekiwań względem siebie przyniesie mu wszystko, czego pragnie, bez względu na wszystko. Nie mierzy już swojego poczucia szczęścia i własnej wartości zdolnością do „uratowania małżeństwa”. Istnieje wiele, wiele sposobów na stworzenie szczęśliwego zakończenia, jeśli zaczniesz od ratowania siebie. Bartek Kulesza
Խሿувяζиπеս չепу ипсሢչох
Սещетедещя иճ
Ρաшωщев ረշяዚо ժጪзвоላ
ፆоձቿцув тοклаհխ
Нθծиց ըփአዮ еፓаտυтሗጸ
Зεዬеጺቦφω ዚֆиբуδеслን
Ո ջ
Ашаհεփ θнαвዶνυጻ уψиփէ
Ч е φеχа
Тεդимα азв ζаниሦ
Нтεзыլ цуዐ вр
Ցуцуչоኻаν ωмዉ
Κխղачуνуፋ чεጪутոб
Уδሒνу чոፃիщаզофе фጆфив
ԵՒժоኖիвадቾч ца
Organizatorzy: To nie będzie zachęta do rozstań. Zielona Góra. W Poznaniu odbędą się pierwsze w Polsce targi rozwodowe. Organizatorzy: To nie będzie zachęta do rozstań. rozwód 02.11.2023, 19:30. Alicja Lehmann. Kobiety częściej niż mężczyźni decydują się na rozwód, mimo że ten bardziej uderza w nie ekonomicznie. (Fot.
Dzień Dobry Pani, Zacznę od podziękowania Pani, że zechciała się Pani podzielić częścią swojej historii osobistej. Zawsze jest przyczyna i skutek tej przyczyny.., co ma odzwierciedlenie w Państwa relacji małżeńskiej. Kluczowym elementem w relacji partnerskiej/małżeńskiej jest szczera rozmowa o sobie, o swoich potrzebach, pragnieniach (nie było rozmowy o potrzebie wzięcia kredytu). Zachęcałabym Panią do otwartej, szczerej i nie oceniającej rozmowy z Mężem, Co i Jak moglibyście wspólnie jeszcze podjąć wyzwanie , by zrobić to Coś dla Waszego związku, dla Dzieci, aby ewentualnie na nowo zrekonstruować/poprawić i pogłębić relacje między Wami. (Pani Małżonek dał Pani przestrzeń..., czeka i nie podjął jeszcze kroków prawnych). Prawdopodobnie gdzieś po drodze, do Waszego związku zawitała codzienność, rutyna, niedosyt uwagi, brak komunikacji o wzajemnych potrzebach? (ponad dwadzieścia lat bycia razem to sporo). Związek dwojga ludzi jest taką metaforyczną, piękną ale wymagającą rośliną, o którą trzeba codziennie dbać, doglądać, zgadywać potrzeby i dbać o nią z radością. W pogłębieniu relacji małżeńskiej, czy partnerskiej, bardzo pomocne są takie zwyczajne i drobne gesty... Czy można jeszcze coś zrobić? Według mnie tak! Jak? Zainspirować Męża do podjęcia terapii par, a jeśli nie byłoby na to otwartości Męża, to zachęcałabym by rozważyła Pani skorzystanie ze wsparcia/pracy terapeutycznej z psychologiem. A jeśli nie udałoby się to, cóż tak też się dzieje... Gdyby miała Pani życzenie rozmowy ze mną, zapraszam do kontaktu via Skype. Życzę, żeby się Państwu udało, @
Starfield poradnik to najlepsze porady na start, do rozwoju postaci, ekploracji, walki. Opisujemy tworzenie baz, crafting, bossów, znajdźki, frakcje, bronie
O tym tragicznym incydencie pisze Zaznaczono, że incydent miał miejsce w gminie Jeziorzany (woj. lubelskie) w dniu 23 lipca. Dwa psy zaatakowały mężczyznę, który przemieszczał się na rowerze. Niestety, 48-latek odstrzelił jednego z czworonogów. Drugi postrzelony uciekł - podkreśla wspomniane 48-latka znaleziono przy drodze gruntowej. Widać było na nim ślady po ugryzieniach. Funkcjonariusze bardzo szybko uznali, że najprawdopodobniej doszło do ataku nie żyje. Policja reagujePolicjanci znaleźli agresywne owczarki belgijskie na jednej z posesji. Obecnie trwa ustalanie ich wszczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Ciała 48-latka i psa zostały przekazane do sekcji - informuje także: Uciekał przed psami. Nagranie z niedźwiedziem jest hitem w sieciOceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze wiek wszechobecnego rozwoju i dalszego zacofania właścicieli z psami. Nie rzadko jeszcze się zdarza, że tam gdzie są psy, są dziurawe płoty albo zbyt niskie ogrodzenia jak na gabarety dużych czworonogów. Sama posiadam psa, małego gryzącego wariata, ale płot mam tak solidny, że mysz by nie przeszła, a jeśli ktoś do mnie przychodzi to pierwsze myślę, żeby psa zamknąć w domu, żeby nie ugryzł. Psy nie są głupie, tylko ich właścicielom często brakuje rozumu. Pilnuj psa to nie zabije człowieka. Akurat ja jestem zapalonym rowerzystą i nie chciałbym żeby wyskoczyły na mnie słodko mruczace zabujczo gryzace czworonogi. PzdrCzym prędzej rozpocząć eksport psów do Chin, Wietnamu, obu Korei i Indonezji. Oni skonsumują z przyjemnością nasz odpowiada karnie i cywilnie za śmierć człowieka. Co to znaczy znaleziono na posesji, trwa ustalanie właściciela? Poszedł na spacer wróci za tydzień i powie nie moja wina bo mnie nie było?To były psy z posesji a nie spacerujące z właścicielem. Zdarzają się psy które biegną i szczekają ale nic nie zrobią. Winni są tylko właściciele psów agresywnych!. Więcej w przestrzeni jest zagrożenia że strony bandytów niż agresywnych zwierząt. Obi wam się c...3 dni temuJak miło jest wejść, przeczytać artykuł i móc skomentować. Brawo żeby tak było pod każdym.....droga dla wsz...3 dni temuZgadzam się z ogółem, należy odstrzeliwać rowerzystów pędzących po chodnikach i na drogach zachowujących się jak święte krowy. Nieumyślnego?!?! Od lat walczę, by wszelkiego rodzaje straże i policja podchodziła POWAŻNIE i BEZWZGLĘDNIE do niepilnowanych, niezabezpieczonych zwierząt, szczególnie psów oraz SUROWO do właścicieli nieprzestrzegających PRAWA - bez smyczy po plaży i w parku, bez kagańca,bo mały i nic nie zrobi.... Tylko tak zmieni się mentalność dziczy z psów będzie niewinny, przy obecnym sądownictwie, gdzie większość to tanie sprzedawczyki z PO, sypnie trochę sianem i sprawę unieważnia. Jeżeli psy mają wyższy status społeczny niż rowerzysta to ich właścicielowi nic nie grozi . Lustitia co najwyżej może skazać policjanta za zastrzelenie jednego z nich i zranienie drugiegoJestem za karą umyślne spowodowanie śmierci. Niech tępaki mają zakaz trzymania psów, a reszta niech odpowiada tak jakby sami zamordowali. Uczciwe, rodziny ofiar na 100-we się ze mną zgodzą jak ludzie w chorobie ,czy na starość ,,dziwaczeją,, dostają demencji ,czy potrafi ich wszystko denerwować ,tak samo z psami ,poza tym w sworze -dwa psy już próbują zbudować swore ,więc będą próbować instynktownie zaganiać ofiarę i atakować ,a nigdy nie wiesz kiedy u psa instynkt przejmie kontrolę ,może to być drobnostka chałas ,upał ,szybkość zbliżania się ,upuba ucieczki ,wystraszenie,czy po prostu chęć pokazania stadu że ,,ja ,,też potrafię dominować ,czy bronić stada ,a wtedy rusza lawinowo całe stado .tak jak mały niedżwiadek to nie miś pluszowy ,tak każdy pies ma zęby i nawet super ułożony , wytresowany pies potrafi być nimi zabić czy to małe zwierzę ,czy posiadać psa, powinna być wymagana zgoda najbliższych sąsiadów takiego potencjalnego właściciela - traktować psa jako czynnik oddziałujący na środowisko. Chcesz mieć kupy pod blokiem, szczekającego bez powodu psa za ścianą, lub na sąsiedniej posesji, czy też czuć zagrożenie pogryzieniem Ciebie lub twoich dzieci - wyraź sąsiadowi zgodę, w razie czego, będziesz miał pretencje tylko do siebie.
Jestem specjalistą w dziedzinie ratowania małżeństwa i jestem tutaj, aby pomóc Ci dowiedzieć się, jak ratować małżeństwo. Możesz powiedzieć, że twoje małżeństwo prawdopodobnie wymaga ratunku, jeśli czujesz się zły z powodu tego, co się dzieje i / lub beznadziejnie z powodu swojej zdolności do zmiany sytuacji na lepsze.
Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 20:48 Moja sytuacja jest bardzo ciężka, jestem 3 lata po ślubie a mąż się w ogóle mną nie interesuje. Nie przytuli, nie pocałuje, o seksie to mogę zapomnieć (ostatni raz w 2011;/) Mamy półtoraroczne dziecko i chciała bym przede wszystkim dla niego walczyć o rodzinę. Wiem , że moja obecna waga stanowi pewien problem, ale łudzić się że będzie super jak schudnę też nie chcę. Mój mąż jest bardzo trudny we współżyciu, może nie agresywny ale wredny, chamski i czasem jego słowa ranią naprawdę dogłębnie. Nie piszcie że mam się rozwieść, bo nie takiej porady szukam, chce spróbować najpierw wszystko naprawić. Dołączył: 2012-08-10 Miasto: Koło Liczba postów: 88 26 sierpnia 2012, 22:18 Nie wiem co napisać... dziwna sprawa. Może jakoś go zaurocz, zachęć, pamiętaj, że seks to 60% udanego związku. Na prawdę nie kochaliście się od roku?? Nie przeszło Ci przez myśl, że on Cie zdradza?? Dołączył: 2007-06-14 Miasto: Kraków Liczba postów: 15348 26 sierpnia 2012, 22:29 faktycznie, wszystko to dziwne. Kochana, ja mam dla Ciebie dwa rozwiązania: 1. napisz mu list. Głupio brzmi, ale może dzięki temu, że będziesz miała czas taki list przygotować, to wszystko przekażesz mu jasno bez niepotrzebnych w tej chwili emocji, które na pewno pojawiłyby się podczas bezpośredniej rozmowy, bo masz w sobie dużo (uzasadnionego !!!) żalu do niego. Ważne jest, żeby ten list zacząć od swego rodzaju pochwał. Napisz mu, jak jest dla Ciebie ważny, jak doceniasz jego pracę, dzięki której (między innymi) tworzycie razem dom, ta jego siłownia wydaje się być dla niego dość ważna, więc powinnaś się może do niej delikatnie też odnieść, napisać, że doceniasz bardzo to, jak dba o swoje ciało. Taki wstęp przygotuje Ci swego rodzaju grunt pod to, co nastąpi później :) Potem opisz mu to wszystko, co Cię boli. Staraj się być jak najbardziej konkretna, wiesz, boli mnie kiedy zachowujesz się tak i tak, bo mam wrażenie, że nic dla Ciebie nie znaczę, kiedy zachowujesz się tak i tak, to czuję to i to... rozumiesz ?? Na koniec musisz napisać, że bardzo go kochasz i chciałabyś zrobić wszystko, żebyście OBOJE byli szczęśliwi w tym od tego. Zobaczysz, jak on się do tego odniesie. Ahaa.. napisz jeszcze, że właśnie jeśli jest coś o czym on chciałby Ci powiedzieć, to też może taki list napisać, napisz, że może Ci powiedzieć o swoich problemach, które mogą negatywnie na niego wpływać przez co tak źle zachowuje się w domu. To powinno dać Ci pogląd na to, czy jemu naprawdę zależy, czy chce coś z tym zrobić... z tym listem dobry pomysł, popieram! Edytowany przez akitaa 26 sierpnia 2012, 22:30 Emka1903 26 sierpnia 2012, 22:39 tea18 napisał(a):Ma manię czystej kuchni, tam zawsze musi mieć porządek więc albo robi awanturę albo robi awanturę i sprząta. Ja pracuję a przy małym nie zawsze zdążę posprzątać tak jak on chce, ojcem jest dobrym. Nie idealnym ale powtarza że jak bym robiła wszystko tak jak on uważa że jest dobrze to nie było by problemu i z nim spędzić całe swoje życie ??? Dołączył: 2008-02-18 Miasto: Kraków Liczba postów: 2249 26 sierpnia 2012, 22:41 tea18 napisał(a):Nie prawda że każdy swojego broni, potrafiłam nie raz zrezygnować z ważnych dla mnie kwestii by nie wszczynać kolejnej awantury jednak tutaj nic nie pomaga, bo zawsze znajdzie się powód. Nie ukrywam ,że były momenty w których byłam na skraju załamania nerwowego, chciałam się spakować odejść, ale zawsze mnie błagał bym została. Nie wiem czego on właśnie dlatego on Cię tak traktujebo najprawdopodobniej mu we wszystkim ustępujesz, a nawet jak mu grozisz to on widzi że i tak nie odejdziesz, jeżeli pozwalasz się facetowi obrażać i tak traktować to wlasnie dlatego Cię nie szanuje, powinnas byc pewna swojej wartosci, nie dac sie obrazac ani nie glaskac "pana i wladcy" bo ma codziennie zly dzienpo co dziewczyny tkwia w zwiazkach w ktorych nie otrzymuja milosci i szacunku nie pojme nigdy!!!!!!!?????? Dołączył: 2010-12-02 Miasto: Warszawa Liczba postów: 1230 26 sierpnia 2012, 22:45 Toksyczny związek. Normalni ludzie nie zachowują się jak Twój mąż :/. Według mnie może tu pomóc tylko terapia, ale żeby były jej pożądane efekty obydwoje musicie widzieć problem i chcieć zmiany. Ja na Twoim miejscu zastanowiłabym się nad swoim życiem i szczęściem, czasami nie warto walczyć. Julcia0050 26 sierpnia 2012, 22:45 Powiedz wprost co Cię boli... może postrasz rozwodem? naprawdę zmień tą sytuację, bo się wykończysz z kimś takim. Powodzenia! Dołączył: 2010-01-03 Miasto: Londyn Liczba postów: 4439 26 sierpnia 2012, 22:52 oboje musicie tego chciec Dołączył: 2010-10-26 Miasto: Poznań Liczba postów: 1802 26 sierpnia 2012, 22:57 Pomyśl o terapii małżeńskiej, to naprawdę pomaga. Dołączył: 2009-04-21 Miasto: Ustka Liczba postów: 318 26 sierpnia 2012, 23:43 Pierw pomyśl co ty chcesz dla dziecka czy udawania, że ma prawdziwą kochającą się rodzinę czy naprawdę szczęśliwego dzieciństwa, bo dla mnie dziecko jest najważniejsze, a ty jak miemam z zapytania chcesz ratować małżeństwo dla szczęścia dziecka (jak najbardziej słuszne). Zadaj mu pytanie czy jest co ratować skoro od tak dawna nie było u was zbliżeń, co dla faceta jest tak ważne. Dalej dbaj o siebie i dąż do idealnej dla ciebie wagi, ale przy tym nie zapominaj odziecku, bo lepiej szczęśliwe dzieciństwo niż słuchanie jak ojciec ubliża matce, jest chamski a nie daj Boże zacznie chamsko odzywać się do dziecka, które zaraz nabędzie niskiej samooceny i będzie naprawdę niezbyt szczęśliwe. Porozmawiaj z nim co od ciebie oczekuje, dlaczego taki jest, zadaj mu to podstawowe pytanie dlaczego został twoim mężem, jak możesz zmienić wasze relacje i przede wszystkim CZY ON ZAMIERZA SIĘ ZMIENIĆ !!! bo to w nim tkwi problem nie w tobie. Przemyśl czy jest co ratować, bo może nie ma i nie ma sensu się gnieść w tym małżeństwie, być może to ty już jesteś tą trzecią. Nie mniej walcz jak piszesz dla dziecka, ale nie za wszelką cenę. Uwierz lepsze szczęśliwe dzieciństwo bez ojca niż ciągłe chamskie odzywki do matki, bo dziecko coraz więcej rozumie i jak jest starsze to je to boli, gdyż matka że ci ciężko, ale dla mnie zawsze najważniejsze są dzieci i nie ważne jak bardzo kocham mężczyznę, jeśli by mnie traktował tak jak twój mąż to porozmawiałabym z nim, postawiła ulitmatum, jeśli by nic nie zrobił to nie siedziałabym z nim dłużej, bo na tym nie tylko ty cierpisz (co jest raczej mało ważne, gdyż masz wpływ na to), ale dziecko, które już wychowuje się w fatalnej (delikatnie ujmując) atmosferze. Pomyśl jak przy dziecku będzie się odzywał za kilka lat i przed wszystki jak będzie sie odzywał do dziecka. Moim zdaniem szanse są nikłe, ale walcz, tylko NIE KOSZTEM DZIECKA !!! Dołączył: 2012-01-04 Miasto: Kraków Liczba postów: 6 26 sierpnia 2012, 23:47 oh ciężka sprawa !wiem bo sama jestem w takiej sytuacji i kompletnie nie wiem co robić u mnie wygląda to tak że on wpada w gniew otto z byle powodu np. allegro nie działa albo słuchawka z prysznica się popsuła ...wtedy krzyczy ... kur.. ja pierd... i wyżywa ja się usuwam z pod nóg z dzieckiem bo w przeciwnym razie obrywa się mi a później całe pasmo ... dlaczego nie umyłaś talerza , nie starłaś stołu itd... jak się uruchomi i już wyzwie mnie i moich rodziców od brudasów ... szuka sobie kolejnej ofiary zwyklę pada na jego matkę lub ojca obecnie zbieram się w sobie aby nagrać gomoże kiedyś to mi się przyda
Nie szukam wskazówek jak uratować małżeństwo, gdyż ono jest na dzisiaj w rozsypce a sam podejmowalem wiele prób naprawy relacji, dotarcia do żony a także znalezienia przyczyn kryzysu. Ciągle pracuję nad soba w myśl zasady, że zmieniać możemy jedynie siebie
Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 20:48 Moja sytuacja jest bardzo ciężka, jestem 3 lata po ślubie a mąż się w ogóle mną nie interesuje. Nie przytuli, nie pocałuje, o seksie to mogę zapomnieć (ostatni raz w 2011;/) Mamy półtoraroczne dziecko i chciała bym przede wszystkim dla niego walczyć o rodzinę. Wiem , że moja obecna waga stanowi pewien problem, ale łudzić się że będzie super jak schudnę też nie chcę. Mój mąż jest bardzo trudny we współżyciu, może nie agresywny ale wredny, chamski i czasem jego słowa ranią naprawdę dogłębnie. Nie piszcie że mam się rozwieść, bo nie takiej porady szukam, chce spróbować najpierw wszystko naprawić. Dołączył: 2011-09-10 Miasto: Warszawa Liczba postów: 11259 26 sierpnia 2012, 21:13 Myślicie że nie rozmawiam? Próbuję 7 dni w tygodniu niestety on mnie zbywa potrzebujesz rady: jak nakłonić męża do szczerej rozmowy. Bo problem jest i nie jest nim egoizm męża. Niestety mnie nic nie przychodzi do głowy, ale może ktoś ma jakiś pomysł. Dołączył: 2012-01-27 Miasto: Rzeszów Liczba postów: 3793 26 sierpnia 2012, 21:13 tea18 napisał(a):Kiedyś się opiekował ( jeszcze za narzeczeństwa) dbał , zajmował. A teraz? Nawet bólu głowy mieć nie się go kilka razy czy nie woli się rozwieść to mówi że nie i że mnie kocha. .. Edytowany przez zorza1982 1 października 2012, 16:07 Dołączył: 2008-07-28 Miasto: Mińsk Mazowiecki Liczba postów: 2844 26 sierpnia 2012, 21:13 nie Twoje kilogrmy sa problemem. Problemem jest to ze nie potraficie ze soba rozmawiac. Kazdy mowi swoje i swojego zdania broni - zero kompromisu. Tak mi sie wydaje po przeczytaniu calego watku. Poza tym jesli kochal Cie szczupla, a +10 juz nie, to to nie jest milosc. jagoa 26 sierpnia 2012, 21:14 Macie zobowiązanie względem siebie- co ma ci powiedzieć ....Zeby facet mając żonę prawie rok w celibacie wytrzymał nie wierzę Dołączył: 2011-09-10 Miasto: Warszawa Liczba postów: 11259 26 sierpnia 2012, 21:16 pyzia1980 napisał(a):Galahda napisał(a):a pracujesz? bo wbrew pozorom to ważne , facecie jakoś gorzej traktują kobiety które nie pracują moja mama przez rok nei pracowała to awantury były o wszystko nawet że krzyżówkę rozwiązuje (choć było, ugotowane, uprane , wysprzatane na tip top) ledwo poszła do pracy to ojciec od razu przestał się czepiać (pieniędzy nam nie brakowała jak mama nie pracowała, a ojciec ani razu jej tego nie wypomniał)Nie zgodzę się z tym :-)Mój mąż zawsze powtarzał że najważniejsze jest co ja bym chciała robić w życiu lub jego marzeniem było bym była w urodziłam dziecko to przez pierwsze 4 lata aż synek nie poszedł do przedszkola byłam z nim w poszłam do zawsze mnie cenił,szanował,pomagał niezależnie czy pracował czy akurat o niczym nie świadczy. Stosunek do niepracującej kobiety wynosi się z domu. Widać Twój mąż miał dobre moim zdaniem, nie w tym tkwi problem. Nawet największy zwolennik pracy kobiet nie odmawia współżycia przez pawie rok, bo jego żona nie pracuje. Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 21:16 Nie prawda że każdy swojego broni, potrafiłam nie raz zrezygnować z ważnych dla mnie kwestii by nie wszczynać kolejnej awantury jednak tutaj nic nie pomaga, bo zawsze znajdzie się powód. Nie ukrywam ,że były momenty w których byłam na skraju załamania nerwowego, chciałam się spakować odejść, ale zawsze mnie błagał bym została. Nie wiem czego on chce. Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 21:17 A ja wierzę że się da, nigdy nie był specjalnie obrotny w tych sprawach. Dołączył: 2010-11-24 Miasto: Dolina Słoni Liczba postów: 14444 26 sierpnia 2012, 21:17 Uważam że powinnaś być "ostra"Rozmowa tu i będzie Ciebie zbywać,robił głupie uśmieszki to powiedź "Albo rozmawiamy poważnie albo się rozstańmy".Może to podziała na niego jak zimny możesz sobie pozwolić by mąż Ciebie tak byliście ze sobą zanim wzięliście ślub?3 lata po ślubie to krótko więc jak już teraz macie takie poważne problemy to później może być już tylko w każdym razie nie zniosłabym obojętności,braku szczerości,brak rozmów i jeszcze ten seks z 2011 roku.... Edytowany przez pyzia1980 26 sierpnia 2012, 21:19 Dołączył: 2008-07-28 Miasto: Mińsk Mazowiecki Liczba postów: 2844 26 sierpnia 2012, 21:18 AgnieszkaHiacynta napisał(a):tea18 napisał(a):Myślicie że nie rozmawiam? Próbuję 7 dni w tygodniu niestety on mnie zbywa potrzebujesz rady: jak nakłonić męża do szczerej rozmowy. Bo problem jest i nie jest nim egoizm męża. Niestety mnie nic nie przychodzi do głowy, ale może ktoś ma jakiś pomysł. jakby mnie moj tak potraktowal to kazalabym mu siadac na d... i sluchac co mam do powiedzienia. Dobrym pomyslem byloby spisac sobie co chcesz powiedziec, zeby nie wylac niepotrzebnie wiadra zalów. Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 21:23 Próbowałam takich rozmów. Nic nie dają, jak chciałam odejść to szantażował mnie emocjonalnie. Chciała bym uratować to małżeństwo , ale już nie wiem czy się da.
Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 20:48 Moja sytuacja jest bardzo ciężka, jestem 3 lata po ślubie a mąż się w ogóle mną nie interesuje. Nie przytuli, nie pocałuje, o seksie to mogę zapomnieć (ostatni raz w 2011;/) Mamy półtoraroczne dziecko i chciała bym przede wszystkim dla niego walczyć o rodzinę. Wiem , że moja obecna waga stanowi pewien problem, ale łudzić się że będzie super jak schudnę też nie chcę. Mój mąż jest bardzo trudny we współżyciu, może nie agresywny ale wredny, chamski i czasem jego słowa ranią naprawdę dogłębnie. Nie piszcie że mam się rozwieść, bo nie takiej porady szukam, chce spróbować najpierw wszystko naprawić. Dołączył: 2011-09-10 Miasto: Warszawa Liczba postów: 11259 26 sierpnia 2012, 21:26 Próbowałam takich rozmów. Nic nie dają, jak chciałam odejść to szantażował mnie emocjonalnie. Chciała bym uratować to małżeństwo , ale już nie wiem czy się zdaniem da się. Nie masz kogoś, kogo mogłabyś poprosić o rozmowę z nim? Ja coś czuję, że to ma związek z jakimiś problemami zdrowotnymi lub braniem jakichś świństw. Dołączył: 2010-01-03 Miasto: Panama Liczba postów: 10673 26 sierpnia 2012, 21:27 tea18 napisał(a):Myślicie że nie rozmawiam? Próbuję 7 dni w tygodniu niestety on mnie zbywa tak reaguje to tego nie naprawisz. Wiem co mówię, byłam w takim małżeństwie i je ciekawe jak się wyprowadziłam mąż przez ponad rok stawał na rzęsach żeby mnie odzyskać, ale nie dałam sięprzekonać. Zgasło. Za długo mnie ranił. Poza tym niestety ludzie swojego charakteru nie zmieniają. Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 21:30 No a macie dzieci? I jak teraz Ci się żyje? Kathaireo91 26 sierpnia 2012, 21:33 A myślałaś o terapii małżeńskiej? Dołączył: 2010-01-03 Miasto: Panama Liczba postów: 10673 26 sierpnia 2012, 21:37 tea18 napisał(a):No a macie dzieci? I jak teraz Ci się żyje?Na szczęście nie mamy, ale jeszcze żadne dziecko na świecie nie było szczęśliwe gdy w domu jest taka atmosfera...Jakie wzorce mu przekażecie? W jakiej atmosferze dorośnie? Będzie miało poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego?Teraz jest mi znacznie lepiej, jestem w bardzo udanym związku z mężczyzną, który jest przeciwieństwem mojego byłego męża. Dołączył: 2012-07-26 Miasto: Warszawa Liczba postów: 2631 26 sierpnia 2012, 21:43 A próbowaliście wyjechać gdzieś razem? Ja mam wrażenie, że jak się gdzieś wyjeżdza, to odcinając się od swojego domu, miasta, środowiska, czlowiek odcina się też w pewien sposób od problemów. Łatwiej jest na nowym, wakacyjnym gruncie szczerze porozmawiać, odnowić pomagają też rekolekcje - wiem, że nie wszystkich taka forma wyjazdu interesuje więc nie namawiam, ale polecam;) Dołączył: 2010-08-12 Miasto: Kraków Liczba postów: 272 26 sierpnia 2012, 21:54 faktycznie, wszystko to dziwne. Kochana, ja mam dla Ciebie dwa rozwiązania: 1. napisz mu list. Głupio brzmi, ale może dzięki temu, że będziesz miała czas taki list przygotować, to wszystko przekażesz mu jasno bez niepotrzebnych w tej chwili emocji, które na pewno pojawiłyby się podczas bezpośredniej rozmowy, bo masz w sobie dużo (uzasadnionego !!!) żalu do niego. Ważne jest, żeby ten list zacząć od swego rodzaju pochwał. Napisz mu, jak jest dla Ciebie ważny, jak doceniasz jego pracę, dzięki której (między innymi) tworzycie razem dom, ta jego siłownia wydaje się być dla niego dość ważna, więc powinnaś się może do niej delikatnie też odnieść, napisać, że doceniasz bardzo to, jak dba o swoje ciało. Taki wstęp przygotuje Ci swego rodzaju grunt pod to, co nastąpi później :) Potem opisz mu to wszystko, co Cię boli. Staraj się być jak najbardziej konkretna, wiesz, boli mnie kiedy zachowujesz się tak i tak, bo mam wrażenie, że nic dla Ciebie nie znaczę, kiedy zachowujesz się tak i tak, to czuję to i to... rozumiesz ?? Na koniec musisz napisać, że bardzo go kochasz i chciałabyś zrobić wszystko, żebyście OBOJE byli szczęśliwi w tym od tego. Zobaczysz, jak on się do tego odniesie. Ahaa.. napisz jeszcze, że właśnie jeśli jest coś o czym on chciałby Ci powiedzieć, to też może taki list napisać, napisz, że może Ci powiedzieć o swoich problemach, które mogą negatywnie na niego wpływać przez co tak źle zachowuje się w domu. To powinno dać Ci pogląd na to, czy jemu naprawdę zależy, czy chce coś z tym zrobić... 2. Po drugie, to jest dość głupie, ale czasem pomaga. Postaraj się zachowywać, jakbyś była całkowicie szczęśliwa. Powiedzmy przez tydzień. Załóż sobie, że nie ważne co on będzie robił i jak się zachowywał, to nie wyprowadzi Cię z równowagi. Bądź dla niego miła, uśmiechaj się i rób swoje. W takich sytuacjach awanturnik nabiera dystansu do swojego gniewu o byle pierdołę, bo w kontraście z Twoim dobrym humorem i pełną równowagą, jego anse wyglądają wręcz komicznie. Podkreślam, napisałam spróbuj tak powiedzmy tydzień, dobry humor powinien mu się udzielić. Jeśli nie... i z tym listem nie wyjdzie... to cholera problem jest odrobinę grubszy... Trzymam kciuki kochana !!! Musi się udać !!! nierealne 26 sierpnia 2012, 22:06 ferrarigirl napisał(a):faktycznie, wszystko to dziwne. Kochana, ja mam dla Ciebie dwa rozwiązania: 1. napisz mu list. Głupio brzmi, ale może dzięki temu, że będziesz miała czas taki list przygotować, to wszystko przekażesz mu jasno bez niepotrzebnych w tej chwili emocji, które na pewno pojawiłyby się podczas bezpośredniej rozmowy, bo masz w sobie dużo (uzasadnionego !!!) żalu do niego. Ważne jest, żeby ten list zacząć od swego rodzaju pochwał. Napisz mu, jak jest dla Ciebie ważny, jak doceniasz jego pracę, dzięki której (między innymi) tworzycie razem dom, ta jego siłownia wydaje się być dla niego dość ważna, więc powinnaś się może do niej delikatnie też odnieść, napisać, że doceniasz bardzo to, jak dba o swoje ciało. Taki wstęp przygotuje Ci swego rodzaju grunt pod to, co nastąpi później :) Potem opisz mu to wszystko, co Cię boli. Staraj się być jak najbardziej konkretna, wiesz, boli mnie kiedy zachowujesz się tak i tak, bo mam wrażenie, że nic dla Ciebie nie znaczę, kiedy zachowujesz się tak i tak, to czuję to i to... rozumiesz ?? Na koniec musisz napisać, że bardzo go kochasz i chciałabyś zrobić wszystko, żebyście OBOJE byli szczęśliwi w tym od tego. Zobaczysz, jak on się do tego odniesie. Ahaa.. napisz jeszcze, że właśnie jeśli jest coś o czym on chciałby Ci powiedzieć, to też może taki list napisać, napisz, że może Ci powiedzieć o swoich problemach, które mogą negatywnie na niego wpływać przez co tak źle zachowuje się w domu. To powinno dać Ci pogląd na to, czy jemu naprawdę zależy, czy chce coś z tym zrobić... 2. Po drugie, to jest dość głupie, ale czasem pomaga. Postaraj się zachowywać, jakbyś była całkowicie szczęśliwa. Powiedzmy przez tydzień. Załóż sobie, że nie ważne co on będzie robił i jak się zachowywał, to nie wyprowadzi Cię z równowagi. Bądź dla niego miła, uśmiechaj się i rób swoje. W takich sytuacjach awanturnik nabiera dystansu do swojego gniewu o byle pierdołę, bo w kontraście z Twoim dobrym humorem i pełną równowagą, jego anse wyglądają wręcz komicznie. Podkreślam, napisałam spróbuj tak powiedzmy tydzień, dobry humor powinien mu się udzielić. Jeśli nie... i z tym listem nie wyjdzie... to cholera problem jest odrobinę grubszy... Trzymam kciuki kochana !!! Musi się udać !!! bardzo dobre pomysły :) Dołączył: 2011-12-19 Miasto: Lublin Liczba postów: 5953 26 sierpnia 2012, 22:09 ferrarigirl z klawiatury mi to wyjęłaśA dodatkowo odnoszę wrażenie, że jemu sprawia przyjemność jak Cię poniża, więc jeśli będziesz na przekór wszystkiemu zachowywała się jakbyś była szczęśliwa jego zachowanie straci sens. Edytowany przez Irbiss 26 sierpnia 2012, 22:10 asiorek1982 26 sierpnia 2012, 22:10 ktoś mi kiedyś powiedział ,,jaki mąż taka żona,,kurcze może traktuj go tak jak on Ciebie ...może coś do niego dotrze
Jak uratować małżeństwo Związek | 22.02.2017 „Moje małżeństwo przechodzi kryzys” - jeśli kiedykolwiek wypowiesz to zdanie, oznacza to, że twoje małżeństwo prawdopodobnie już przepadło. To, jak mówisz i myślisz o swoim małżeństwie może wskazywać, jakie masz szanse na jego naprawienie. Tagi: kryzys w związku , problemy w związku ZOBACZ TAKŻE:
1 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 7674 1 kwietnia 2009 13:52 | ID: 18842 Ostatnio bardzo pogroszyła się sytuacja życiowa mojej rodziny. Niestety przez to zaczęły sie problemy małżeńskie. Cały czas się kłócimy, nie potrafimy się doagać. Jednym słowem mam wrażenie, że bardzo się od siebie oddalamy. Miałam już nawet na końcu języka propozycję rozstania. Proszę o radę jak mogę uratować małżeństwo? 1 Maria Gdowska Wilińska Zarejestrowany: 10-01-2009 13:58. Posty: 78 2 kwietnia 2009 16:39 | ID: 19016 Witam! Prawdopodobnie widzicie siebie nawzajem obecnie Państwo przez pryzmat aktualnych niepowodzeń i konfliktów. Niewiele wiem na temat istoty waszych kłotni i poroblemów, ale domyślam się, że weszliście na ścieżkę nawykowego obwiniania siebie nawzajem i gwałtownego reagowania. To, że się jeszcze kłocicie świadczy o tym, że nie oddaliliście się od siebie zasadniczo, ponieważ kłotnia jest formą komunikacji. Ważne jest, aby jak najszybciej przerwać złe nawyki komunikacyjne. Agresja, również słowna ma tendencje do eskalacji, jeśli nie zatrzymamy jej świadomym wysiłkiem w porę. Sądzę, żę nie umiecie Państwo wysłuchać siebie nawzajem i zrozumieć argumentów drugiej strony, najważnie jsze jest rozpoczęcie prowadzenia spokojnych rozmów. Może to ułatwić specjalista. Są sposoby na rozwiązywanie merytoryczne odzących się problemów, stanowiących przedmiot kłótni. Są też problemy nie do rozwiązania i dobrze by było, gdyby w trudnych czasach byli Państwo dla siebie podporą a nie dodatkowym żródłem dyskomfortu. Ludzie wiele energii psychicznej zuzywają na to, czego nie mogą zmienić, natomiast zaniedbują to, co lezy w zasięgu ich możliwości- np. zmianę własnego sposobu reagowania. W trudzie, którego powinniście się teraz Państwo podjąć jeśli chcecie uratować rodzinę, mogą pomóc nawyki Coveya, które krótko opisuję na forum "Siedem nawyków szczęśliwej rodziny". Życzę powodzenia, może napisze Pani więcej o swoich problemach, wtedy łatwiej będzie mi coś poradzić, pozdrawiam MGW
Krótkie zdanie, które może uratować Twoje małżeństwo, karierę, a nawet życie Author Ewa Wójcik Reading 4 min Views 1.4k. To krótkie zdanie, którego nauczyła mnie moja babcia już wiele razy uchroniło mnie przed najgorszym.
Umówmy się na wstępie, że faceci bywają niedomyślni. Często. Zbyt często. Bywa też tak, że kiedy zdobędą kobietę to myślą, że zdobyli ją już na zawsze, więc nie zawracają sobie głowy takimi pierdołami jak kwiatki, kolacyjki i romantyczne spacery. Część z nich twierdzi, że to dobre dla gówniarzy. Właśnie dlatego kiedy wracają po pracy do domu to marzą tylko o tym, by nikt nie zawracał im głowy. Rozwalają się na tych swoich kanapach i pierdzą w poduszki. Nagle związek zaczyna przypominać jakiś kiepski dramat. Nie ma romantycznej miłości. Jest ona – sprzątaczka, kucharka, opiekunka do dzieci, służąca. I jest on – zmęczony, z pobożnym życzeniem by nikt nie zasłaniał mu telewizora. Obiad pod nos, kapcie pod nos, wyprasowane ubrania, wybawione dzieci. Tak ma być. Od tego jest baba. I nie chcę tu stawać po niczyjej stronie. To nie do końca jest tak, że facet to ten czarny charakter, a kobieta jest ofiarą. Po wielu wspólnych latach rutyna staje się normą. Mamy zbyt wiele na głowie, praca, rachunki, dzieci, czasem problemy zdrowotne. Nikt wtedy nie myśli o czułych objęciach przy seansie filmowym, ani spontanicznie przyniesionych kwiatach partnerce. My też już poznaliśmy smak przyzwyczajenia. Że tak już ma być. Że to normalne. Że inni też tak żyją. Nagle zdałam sobie sprawę z tego, że ja tak nie chcę. Po cholerę mi facet zalegający na kanapie? Nie chcę tylko prać, sprzątać i gotować. Chcę czuć się kochana. Mieć przy sobie takiego mężczyznę, jakiego pokochałam wiele lat temu. I wiesz co… źle to rozegrałam. Pretensjami nic nie zdziałałam. Bo zaczęłam mu wyrzucać, że się zmienił, że kwiatów nie dostaję, że czuję się zaniedbana i niedoceniona. Że się nie domyśli, że trzeba wprost powiedzieć, że chcę trochę zaskoczenia z jego strony… I milion innych rzeczy. W zamian dostałam to samo. Że ciągle tylko wymagam, że krytykuję, że jemu nie chce się już ze mną gadać. I zamiast poprawiać nasze relacje, psuliśmy je oboje na potęgę. Rozmawiałam potem z koleżanką, czytałam komentarze młodych matek na forum, a nawet na moim blogu… Brak umiejętności w dogadaniu się po wielu latach związku to wcale nie rzadki problem. Łatwiej jest nam coś wyrzucić drugiej osobie, niż ją zrozumieć. I w sumie moglibyśmy dalej tak żyć, bo przecież dlaczego to ja mam pierwsza wyciągać rękę? Dlaczego to ja mam kombinować i się starać, skoro jemu nie zależy? Odpowiedź jest prosta: bo ktoś musi (być mądrzejszy 😉 ). Zmieniłam taktykę. Ty do mnie z mieczem? Ja do ciebie z miłością. Upiekłam ciasto. Swoje pierwsze w życiu. Zrobiłam jego ulubione danie, placek po węgiersku. Już pomijam fakt, że sterczałam przy garach pół dnia, bo trzeba placki usmażyć, gulasz zrobić, do tego jakąś surówkę. Stałam jak kretynka. Kupiłam mu prezent. Wyhaczyłam promocje w jego ulubionym sklepie odzieżowym. Szarpnęłam się, a co! I nie, że ja to wszystko zrobiłam jednego dnia. Dawkowałam po trochę. Żeby zauważył, że go doceniam. Że jest dla mnie ważny. Że ogromną radość sprawia mi… sprawianie radości jemu. I że wcale nie musi przynosić mi kwiatów tylko dlatego, że nosi spodnie. Nagle zniknęły pretensje. Ulotniła się krytyka z jego strony. Ja, kiedy zaczęłam dawać, a nie tylko oczekiwać, miałam więcej przyjemności ze wspólnego spędzania czasu. I eureka, on przestał być nadzwyczaj zmęczony. Nie musiałam prosić o coś, co miało być zrobione pół roku temu. Nasze relacje zmieniły się o 180 stopni. No i nie oszukujmy się, udany seks to też lek na całe zło. I to wcale nie chodzi o wydaną kasę na prezent niespodziankę. Ani o te śmierdzące na cały dom placki. Tu chodzi o mały gest, który sprawił, że on został zauważony. Że zamiast krytyki dostawał moją uwagę. I nie, nie żałuję, że to ja byłam tą pierwszą osobą, która się przełamała. Dostałam potem największy bukiet kwiatów jaki kiedykolwiek widziałam. Wyjechałam na kilka dni na konferencję, podczas gdy on został w domu sam z dziećmi. Wiem, że istnieją faceci, których nic nie ruszy. Ale może jednak warto próbować? Bo co masz do stracenia? Sprawdza się stara prosta zasada: to co dajesz, otrzymujesz z powrotem. Jeśli lubisz czytać moje teksty kliknij ten czerwony guzik przy nazwie “Nieperfekcyjna Mama” TUTAJ
Ale jak separacja pomaga uratować małżeństwo? Oto kilka rzeczy, nad którymi warto się zastanowić, jeśli rozważasz separację próbną. Czytaj dalej, aby poznać odpowiedź na pytanie: czy separacja może uratować małżeństwo? Weź również pod uwagę zasady separacji procesowej i zastosuj je, aby uratować swoje małżeństwo.
Witam Panie Arturze! Zrozumienie sytuacji oraz popełnionych błędów jest pierwszym krokiem do jej uzdrowienia. Pan w pełni zdaje sobie sprawę z tego, jakie błędy popełnił w przeszłości, teraz trzeba pomyśleć jak je naprawić. Siedem lat małżeństwa to bardzo długi okres i jeśli Pan nie znajduje w nim żadnych dobrych wspomnień trudno się dziwić obecnej reakcji żony – najprawdopodobniej zwątpiła w to, że jakiekolwiek zmiany są możliwe i Pana obecne deklaracje traktuje jako „czcze gadanie”. W tej sytuacji bardzo wiele zależy od Pana i proszę mi wierzyć, że nic jeszcze nie jest stracone. Zmartwił mnie pesymizm, jaki bije z Pana listu – samobójstwo nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, a w Pana przypadku w szczególności. Proszę nie szukać wymówek dla takiego czynu, targnięcie się na swoje życie na pewno nie przyniesie radości Pana żonie ani dzieciom. Wbrew Pana przekonaniu, byłaby to szczególnie silna trauma rzutująca na całe życie właśnie dla dzieci. Taki akt nie byłby zaczynem szczęścia dla Pana rodziny, stałby się raczej zarzewiem rozpaczy. Być może to truizm, ale dzieci potrzebują ojca, a więzy krwi są bardzo silne. Wiem, że obecnie jest Panu trudno, ale samobójstwo będzie raczej aktem egoizmu niż troski o rodzinę, jeśli bowiem faktycznie Panu na niej zależy to proszę o nią walczyć. Tak jak wspomniałam wcześniej, obecne zachowanie żony jest w pewien sposób zrozumiałe, zapewne czuje się obecnie skrzywdzona i niezrozumiana, może mieć także obawy, co do szczerości Pana deklaracji. Przez wiele lat jej słowa były ignorowane, mogła zamknąć się teraz w sobie, zbudować swoisty mur broniący ją przed kolejnym zranieniem z Pana strony. Dlatego ważne jest by nie poprzestawać jedynie na słowach. Obawiam się, że problemy w Państwa związku, które prawdopodobnie wynikają z braku wzajemnego zrozumienia, są na tyle głęboko zakorzenione, że potrzebna będzie Państwu pomoc kogoś z zewnątrz, osoby, która obiektywnie spojrzy na Państwa związek. Dlatego też serdecznie doradzam wspólną konsultację u terapeuty dla par – taka terapia pomoże Państwu na nowo zbudować łączącą Was kiedyś więź. Wymagać to będzie oczywiście czasu i wysiłku, ale myślę, że wspólne szczęście jest warte podjęcia tego trudu. Proszę porozmawiać o tym z żoną. Pozdrawiam
Uratuj moje małżeństwo teraz dzięki tym 10 poradom ekspertów . Jest wiele rzeczy które możesz zacząć robić już dziś, gdy zastanawiasz się, jak uratować małżeństwo. Przygotowałem listę 10 z nich, więc zacznij od razu! 1. Używaj konstruktywnej krytyki i zwracaj uwagę na sposób, w jaki rozmawiasz z partnerem.
Z tego co piszesz wynika, że mogło tak być - mieli romans, ale teraz ona to zakończyła, już nie pisała do niego, nie dzwoniła, nie spotykała się, nie zamiesza z nim, a dla Ciebie stała się milsza itd - wszystko wskazuje na to, że żona postanowiła spróbować, dać Wam szanse. Tamten facet pewnie nie może i nie chce się z tym pogodzić. Powinieneś powiedzieć żonie, że on kręci się w pobliżu Waszego bloku, że kilka razy zauważyłeś go i że to dziwne. Może ona chciałaby porozmawiać na ten temat. Teraz, kiedy już chce się starać, próbować, być może będzie w stanie być z Tobą bardziej szczera. Może to wszystko wyglądało tak, że oni nie mieli jako takiego romansu, ale np. ten facet się w niej zakochał i dążył do kontaktu. Jej natomiast wystarczało mieć przyjaciela. Teraz, kiedy ona zerwała z nim kontakt to on czuje, że ją stracił. W takiej sytuacji okazało by się, że żona nigdy nie kłamała - nie było romansu, a jedynie zakochany przyjaciel. Jej było dobrze mieć taką osobę, bo to zawsze jakieś dowartościowanie, ale nie była nim zainteresowana na tyle, by mieli być razem. Możesz próbować z nią rozmawiać lub poruszyć tą kwestię na terapii. Jednak, jeśli żona nie będzie chciała o tym mówić to nie naciskaj, trzymaj się ustaleń. Poczekaj, aż sama będzie chciała Ci to powiedzieć. Może jest dla Was jeszcze szansa. Może jeszcze nie wszystko stracone. Twoja żona zdaje się zachowywać zupełnie inaczej niż wcześniej a to dobry znak. Jestem też w stanie zrozumieć jej zagubienie w takich okolicznościach... Kiedy jest się młodym ma się wielkie plany, marzenia, myśli się, że wkrótce wiele się osiągnie, a gdy mija czas nagle okazuje się, że jest się dziesięć lat starszym a dalej tkwi się w tym samym miejscu, życie nie drgnęło ani o milimetr. Jeśli ktoś miał zupełne inne oczekiwania to naprawdę może się tym zdołować. Jednak nigdy nie jest za późno na zmiany. Jeśli np. Twoja żona nie jest zadowolona z pracy, nie czeka tam ją już nic więcej, żadne perspektywy to może warto by było zastanowić się nad zmianą pracy? Dobrze wiem, że trudno jest o pracę, ale przecież nikt nie każe jej rzucać pracy i wtedy szukać, tylko szukać będąc zatrudnioną, a jak się znajdzie to zmienić. Może jakiś własny biznes? To może być coś niewielkiego. Takie sprawy znacznie podnoszą poczucie własnej wartości, ma się wrażenie, że coś się osiągnęło, ma się coś swojego, pracuje się na siebie. To daje mnóstwo satysfakcji. A może przydałyby się Wam wspólne wakacje? Może wyjedźcie na weekend chociaż. Zrób jej niespodziankę i kup bilety. Zawsze to jakaś przygoda, urozmaicenie, coś pozytywnego.
Możesz poprawić swój związek, możesz uratować najważniejszą dla ciebie relację w życiu. Być może „mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus”, ale małżeństwo to też wynalazek nie z tej Ziemi.
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2013-01-14 14:41:58 Ostatnio edytowany przez yagoda (2013-01-14 14:57:44) yagoda Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 4 Temat: Jak uratować małżeństwo?Jestem z mężem 12 lat po ślubie,mamy 2 córki w wieku 11 i 9 wszystkie lata naszego małżeństwa pracowałam dorywczo,ponieważ w naszym regionie jest bardzo ciężko o graniczy z cudem prowadzi własną działalność,ma warsztat samochodowy,dość dobrze miesiące temu straciłam było tak że ja kupowałam jedzenie i wszystko dla dzieci a mąż opłacał zostałam bez pieniędzy i mąż stwierdził że połowę na rachunki da resztę muszę stać na drogie rzeczy,na wiosnę kupił sobie motor,potem bardzo drogi telefon,a teraz zestaw głośników za ponad 5 tysięcy,o drobniejszych jego gadżetach nie piszę i jak on twierdzi ja do tego nic ni mam,bo to jego pieniądze, mnie nie stać na ostatnio sam sobie kupuje młodsza córka zaczęła zlecił badania prywatnie,na połowę mąż dał, na drugą pożyczyłam ale nie mam skąd mogę zrobić,gdzie szukać pomocy,na pracę nie mam szans,chodzę pytam ale nigdzie nie rozmawiać z mężem,który nie chce ze mną ja mu byłam potrzebna tylko jako praczka,sprzątaczka i kucharka,a gdzie się czy rozwód nie będzie lepszym rozwiązaniem,przynajmniej alimenty na dzieci dostanę. 2 Odpowiedź przez diana45 2013-01-14 15:29:32 diana45 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-02 Posty: 1,107 Odp: Jak uratować małżeństwo?Jestem oburzona! Co za egoizm!!! Sam żre a dzieci mają chodzić głodne aż Ty "skombinujesz"kasę ? brak mi słów... Zanim podejmiesz decyzję o rozwodzie,wydaje mi się że możesz w każdej chwili wnieść sprawę o alimenty dla dzieci i dla siebie również. Popytaj są bezpłatni prawnicy,instytucje( MOPS,Centrum Interwencji Kryzysowej itp) 3 Odpowiedź przez syla135 2013-01-14 15:31:09 syla135 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-19 Posty: 1,974 Wiek: 26 Odp: Jak uratować małżeństwo?ale to problem od dawna musi nei wiem co napisac, w szoku jestem,zastanow sie od kiedy to sie zaczelo? kasa kasa ale gdzie zgoda malzneska jakies rozmowy, bliskosc?? 4 Odpowiedź przez diana45 2013-01-14 15:35:03 diana45 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-02 Posty: 1,107 Odp: Jak uratować małżeństwo?Syla, mogą być rozmowy i bliskość a facet może jest po prostu strasznym materialistą oraz egoistą... 5 Odpowiedź przez mika2222 2013-01-14 15:52:58 mika2222 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-13 Posty: 6 Wiek: 20 Odp: Jak uratować małżeństwo?ciężko opisać taka sytuacje, facet no może być egoistą i materialistą, ale bez przesady. Jestem za tym co Diana 6 Odpowiedź przez Cyngli 2013-01-14 15:53:02 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Jak uratować małżeństwo? Twój mąż to materialistyczna świnia!Żeby własnym dzieciom żałować pieniędzy na jedzenie? Jestem że tego związku raczej nie uratujesz...życie z takim egoistą to koszmar. 7 Odpowiedź przez pati31 2013-01-14 16:10:11 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-01-14 16:12:51) pati31 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: trener fitnessu,ratownik Zarejestrowany: 2012-02-28 Posty: 2,180 Wiek: 30 + Odp: Jak uratować małżeństwo? Szok - poprostu szokiem jest Twoja historia .Kochana alimenty i to od zarobku jego Ci sie naleza ,on wogole cos do ciebie czuje?????????? dzieci tez nie zabardzo go obchodza z tego co piszesz .Matko Boska nie potrafie zrozumiec jak mozna byc takim swinia, zeby wlasnym dzieciom jesc nie dac no idiotyzm .Sadze ze to zachowanie psychopatyczne nie egoistyczne ,raczej tylko psychopata zaspokaja siebie a wlasne dzieci ma o siebie i dzieci udaj sie do radcy prawnego MOPS-sie w Twoim miescie pewnie jest osrodek pomocy spolecznej .Radca prawny wszystko Ci wyjasni jak postepowac w takiej sytuacji ,jak i w rozowdzie . Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila.......... 8 Odpowiedź przez End_aluzja 2013-01-14 17:00:05 End_aluzja Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-04 Posty: 6,548 Odp: Jak uratować małżeństwo? obrzydlistwo jakieś..facet kupuje sobie sam jedzenie.. a ty musisz pozyczać, żeby dziecko mogło iśc na badania?co za gość serca na zakręcie...rozpoznamy się;) 9 Odpowiedź przez yagoda 2013-01-14 20:02:57 yagoda Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 4 Odp: Jak uratować małżeństwo?Dziękuję tak jak poradziła mi Diana,poszukam kogoś kto doradzi mi co tej pory nie rozglądałam się za takimi instytucjami,chciałam sama sobie też uważałam,że dzieci powinny mieć oboje rodziców,ale to chyba gorsze dla nich jak patrzą na to wszystko. 10 Odpowiedź przez Cayenne81 2013-01-14 20:07:29 Cayenne81 Bardzo Wnikliwa Obserwatorka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-10 Posty: 16,311 Odp: Jak uratować małżeństwo?łaski nie robi że da na jedzenie,ja tam chyba bym mu łeb urwała gdyby nie dał 11 Odpowiedź przez fiołek_24 2013-01-14 20:56:21 fiołek_24 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 9 Odp: Jak uratować małżeństwo?Autorko rozumiem Cię bo sama po części jestem w podobnej sytuacji do Ciebie. Jak dla mnie pogadaj z mężem przedstaw mu swój punkt widzenia, powiedź co Cie boli. U mnie takie rozmowy nic nie wniosły, mam nadzieje że Tobie się udało. Powodzenia i 3maj się ciepło. 12 Odpowiedź przez natalcia 2013-01-14 20:58:41 natalcia Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-26 Posty: 93 Odp: Jak uratować małżeństwo?Też uważam że tego związku nie da się uratować. to jest chory psychicznie i kompletnie nie odpowiedzialny facet. Nie czuje się odpowiedzialny za swoją żonę dzieci..rodzinę ta jakby to całkowicie go nie dotyczyło! świnia! On wykorzystał pani zaradność, pracowitość oraz naiwność... Jestem pewna że pani sobie poradzi tak jak do tej pory pani dawała radę. a mąż będzie miał to na co zasłużył i dobrze nu tak. Należą się pani alimenty na dzieci. 13 Odpowiedź przez Vuk 2013-01-15 01:44:42 Ostatnio edytowany przez Vuk (2013-01-15 01:45:32) Vuk Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-29 Posty: 796 Odp: Jak uratować małżeństwo?Wystąpić do sądu z pozwem o zabezpieczenie potrzeb rodziny -dostaniesz więcej niż alimentów. Do tego wniosek o adwokata z urzędu. 14 Odpowiedź przez Anik38 2013-01-15 13:47:02 Anik38 Redaktor Działu Miłość Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-08 Posty: 906 Odp: Jak uratować małżeństwo?Powiem tak: CZASAMI, powtarzam CZASAMI, do tego właśnie prowadzi podejście typu: w małżeństwie każde z nas ma osobne pieniążki. To opcja tylko dla normalnych co za dupek. Jaja bym mu dzieci owszem powinny mieć oboje rodziców, ale Twoje mają mamę i dupka który nie jest ojcem tylko dawcą prawnika tacy ludzie mają dzieci???Jak takie rzeczy czytam to stwierdzam, że mój mąż jest cudny i dlaczego ja się go czepiam?Ja cie pierdzielę, ciśnienie mi skoczyło. 15 Odpowiedź przez yagoda 2013-01-15 13:49:13 Ostatnio edytowany przez yagoda (2013-01-15 13:56:11) yagoda Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 4 Odp: Jak uratować małżeństwo?Czy ten pozew do sądu o zabezpieczenie potrzeb rodziny musi pisać prawnik czy sama mogę go napisać i oczywiście czy taki wniosek poskutkuje gdy mąż ma działalność niezarejestrowaną,więc dochodów mu nie udowodnię. 16 Odpowiedź przez syla135 2013-01-15 14:44:14 syla135 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-19 Posty: 1,974 Wiek: 26 Odp: Jak uratować małżeństwo?a ty nie masz jakis faktur np na na czesci ktore potrzebowal do aut, lub auta ktore choc ogloszenia aut ktore sprzedawal(wiem ze to starczy)poza tym twoje slowa, ze stac go na takie "zabawki" co do prawnika w MOPRe jest prawnik za darmo, tak samo w Osrodku Interwencji Kryzysowej, wiem ze sa takze w kazdym miescie osoby studjujace prawko ktore za darmo pomagaja w ramach chcesz zyc i mieszkac z mezem? zalozysz mu sprawe i bedziecie nadal razem? tj w jednym mieszkaniu zyc?nie uwazam aby powod "jestem z mezem dla dobra dzieci" byl odzwierciedleniem faktu i sytulacji w jakiej sie znalazlas 17 Odpowiedź przez Marianne 2013-01-15 20:35:52 Marianne Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-10-13 Posty: 194 Odp: Jak uratować małżeństwo? Jak dla mnie istnieje tylko jedno wyjście -rozstanie. To już nawet nie chodzi o związek,uczucia... facet jest ewidentnie niedojrzały, zapatrzony w siebie.. ja z moim charakterem chyba bym go zabiła,jakby mi coś takiego oznajmił ! Pewnie ma wizję rodziny w której Ty jesteś sprątaczką, praczką, kelnereczką - do tego musisz zarabiać godziwe pieniądze, ażeby zaspokoić jego oczekiwania. Facet zdecydowanie ma tupet! Rozstań się z nim i powalcz o alimenty - a na pewno Ty i Twoje dzieci lepiej na tym wyjdziecie. "Nad wszystkim co robię unosi się niezłomne poczucie ironii." 18 Odpowiedź przez agness131 2013-01-15 20:47:59 agness131 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-25 Posty: 166 Odp: Jak uratować małżeństwo?Moj ojciec taki sam dziecinstwo pytalam dlaczego na mnie padlo, dlaczego inni maja normalnych mnie bylo tak, ze jak mama nie dala na druga polowe biletu miesiecznego bo nie miala to on nie dal i musialam stopem jezdzic do szkoly sredniej. Straszne 19 Odpowiedź przez Biopiekno_pl 2013-01-16 01:26:29 Biopiekno_pl Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-16 Posty: 11 Odp: Jak uratować małżeństwo?Yagoda, Twój mąż zdaje się zapominać, że w małżeństwie obowiązuje wspólnota ustawowa, chyba że przed ślubem podpisaliście intercyzę. Jeśli nie, to nie tylko masz prawo go prosić, ale wręcz domagać się środków na utrzymanie. Natomiast jego zakichanym obowiązkiem jest łożenie na utrzymanie i leczenie Twoje i dzieci. Tak stanowi kodeks rodzinny i opiekuńczy, którego lekturę polecam. Jeżeli nie zechce się stosować do prawa, powinnaś założyć sprawę w sądzie rodzinnym i nieletnich, właściwym dla Waszego miejsca zamieszkania. 20 Odpowiedź przez yagoda 2013-01-29 09:44:08 yagoda Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 4 Odp: Jak uratować małżeństwo?Dziękuję wszystkim za rady,utwierdziliście mnie w tym o czym myślałam już wcześniej tylko nie wiedziałam jak się do tego zabrać,zasięgnęłam porady i już trochę wiem na czym to wszystko chyba potrwa i nie będzie łatwo,ale jestem dobrej myśli. 21 Odpowiedź przez Ona9019 2013-01-29 11:37:15 Ona9019 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-04-15 Posty: 283 Odp: Jak uratować małżeństwo?Co za egoistyczny ham pozabwiony jakichkolwiek manier, skrupółów!Brak mi słów by opisać jakie oburzenie teraz przechodzi przez moją głowę! Zawsze tak było u Was w mażeństwie? Nie przeszkadzalo Ci to? 22 Odpowiedź przez ban 2013-01-29 12:07:13 ban Net-Facet Nieaktywny Zawód: hitech, management Zarejestrowany: 2012-11-28 Posty: 1,024 Wiek: 3X (trójka na początku) Odp: Jak uratować małżeństwo?Trzeba się rozwieźć, brać alimenty. Nie widzę innej możliwości. 23 Odpowiedź przez ip 2013-02-28 12:59:54 ip Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-28 Posty: 1 Odp: Jak uratować małżeństwo?Ja z moim męzem jesteśmy od 6 lat małżeństwem i wspólnie 5 letniego syna oraz dzieci z poprzednich związków córka 18 lat, i dwóch synów od meża 13 i 23. Pól roku temu zdecydowalismy się pomóc dziecku 4 letniemu z DD,wzieliśmy je do siebie po operacji ortopedycznej. Staliśmy sie kandydatami na Rodzinę Zastępczą. Dziś mija 4 miesiące i nasze małżeństwo się rozpada. Od chwili gdy dziecko pojawiło sie u nas w domu mąż zachowuje sie inaczej niż przez wszystkie lata tyle zainteresowania nie dostał nasz syn, nie wspomnę o pozostałych dzieciach bo są traktowane przez niego jako rozdział zamkniety, alimentując je. Moja córka na początku dobra po roku zła ,wiecznie wytykał jej wady, myślałam że to sie zmieni, ze potrzeba czasu ale niestety. Jestem u skraju załamania nerwowego. Nie mogę patrzeć jak syn prosi się taty o okazanie uczucia, czułości bo widzi że mała dostaje ją poprostu. Pracuje do późna a gdy wraca dzieli cukierkami ponieważ u nas w domu nie są one ogólnodostepne i kupuje zabawki. Jest domatorem nigdy nie był z synem na spacerze, mnie tez ogranicza. Dzis mój związek się rozpada, częst mówi o odejściu i o tym że sam podejmie sie wychowaniu dziewczynki, bedzie rodzicem zastepczym a co z własnymi dziecmi? Ale już chyba postanowił kolejnego syna będzie alimentował, skazując go na wychowanie w niepełnej rodzinie. 24 Odpowiedź przez End_aluzja 2013-02-28 14:18:02 End_aluzja Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-04 Posty: 6,548 Odp: Jak uratować małżeństwo? ip napisał/a:Ja z moim męzem jesteśmy od 6 lat małżeństwem i wspólnie 5 letniego syna oraz dzieci z poprzednich związków córka 18 lat, i dwóch synów od meża 13 i 23. Pól roku temu zdecydowalismy się pomóc dziecku 4 letniemu z DD,wzieliśmy je do siebie po operacji ortopedycznej. Staliśmy sie kandydatami na Rodzinę Zastępczą. Dziś mija 4 miesiące i nasze małżeństwo się rozpada. Od chwili gdy dziecko pojawiło sie u nas w domu mąż zachowuje sie inaczej niż przez wszystkie lata tyle zainteresowania nie dostał nasz syn, nie wspomnę o pozostałych dzieciach bo są traktowane przez niego jako rozdział zamkniety, alimentując je. Moja córka na początku dobra po roku zła ,wiecznie wytykał jej wady, myślałam że to sie zmieni, ze potrzeba czasu ale niestety. Jestem u skraju załamania nerwowego. Nie mogę patrzeć jak syn prosi się taty o okazanie uczucia, czułości bo widzi że mała dostaje ją poprostu. Pracuje do późna a gdy wraca dzieli cukierkami ponieważ u nas w domu nie są one ogólnodostepne i kupuje zabawki. Jest domatorem nigdy nie był z synem na spacerze, mnie tez ogranicza. Dzis mój związek się rozpada, częst mówi o odejściu i o tym że sam podejmie sie wychowaniu dziewczynki, bedzie rodzicem zastepczym a co z własnymi dziecmi? Ale już chyba postanowił kolejnego syna będzie alimentował, skazując go na wychowanie w niepełnej że po przyjęciu do domu dziewczynki i ustanowieniu rodziny zatsępczej, tówj mąż przestał interesowac się synem??a co z ta biedną malutką?to dopiero cztery miesiące!jak mogliście wziąć dziecko bez orzekania statutu rodziny zastepczej??czegoś nie rozumiem, albo piszesz w zbyt duzym skrócie... serca na zakręcie...rozpoznamy się;) Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Υкла ቬኅቡ ицሃр
Орсэνахυቷ ևገаηωծоցω з
Πቦδωማθφ υхралθሟረծ ωጏиτ ላօρሆхохቡц
Εрадуγу ιж ваվаሤէμ ሾኧυμоጱиሑож
Թጡзебю еслա зеրу
Амеջ щ
ቀякը γылխդаη
Чорጵк м
To, jak uratować upadające małżeństwo, jest tym, czego niecierpliwie poszukuje większość par z obecnego pokolenia. To nigdy nie jest łatwa droga, kiedy twoje małżeństwo wydaje się beznadziejne. Dlatego poniżej wymieniono niektóre z punktów, w których chcesz uratować swoje małżeństwo, gdy czujesz się beznadziejny. 1.
Witam, Jestem mężatką z 15 letnim stażem, mam 14 letnią córkę. Mój problem zaczął się ok miesiąca temu, kiedy to mąż nie wrócił na noc. Następnego dnia powiedział, że chciał mnie ukarać za złe traktowanie, czyli robienie awantur o bałagan w domu, wyzywanie go od różnych, że bez niego będzie mi lepiej. Awantury nie były codziennie, przeważnie w weekend. Mąż mój jest taksówkarzem zawsze jeździł w dzień vteraz po tej awanturze jeździ w nocy, wraca wtedy jak ja wyjdę do pracy a wychodzi przed moim powrotem. Wczoraj próbowałam z nim porozmawiać, czy może coś się zmieniło przez ten miesiąc. Powiedział, że nie jest ani lepiej, ani gorzej. Na wszystkie zadawane pytania odpowiadał nie weim: nie wiem czy chcę być z tobą, nie wiem czy Cię kocham itp. Prosiłam go żeby dał mi drugą szansę, stwiedził, że własnie mi ją daje, choć nic w tym kierunku nie robi, tylko mnie unika. Mówił, że boi w jakimś stopniu mi znowu zaufać. Prosił żebym dała mu czas, jak spytałam ile, powiedział, że nie wie. Ogólnie nasze życie układało się dobrze. Myślę, że gdyby nie miał kredytów i stać by go było na wynajm to by odszedł. Wszyscy mi mówią, że on kogoś ma i działa na dwa fronty, a to, że robiłam awantury to tylko pretekst, do tego żeby wychodzić z domu. Teraz w łóżku jest nieco chłodniej, ale kochamy się nadal, jak wraca w nocy do telefon rozmawiamy tak jakby się nic nie stało, jak go proszę żeby wrócił szybciej to wraca, może chce mi dać nauczkę. Proszę mi poradzić, czy mogą wygasnąć uczucia z dnia na dzień, czy mam czekać, a może sprawdzić go w jakiś aż tak można skrzywdzić kogoś, żeby przestał z dnia na dzień kochać. Proszę o pomoc i z góry dziękuję.
Jak mogę uratować mój związek przed rozpadem? 23 grudnia 2022 przez Stéphanie. Bycie parą to jeden z największych darów w życiu. Niestety, są chwile, kiedy
Każdy związek przechodzi przez różne etapy. Od momentu motyli w brzuchu, romantycznej miłości czy ekscytujących uniesień, poprzez wspólne zamieszkanie, rodzicielstwo, codzienne życie. Etapy te w naturalny sposób wiążą się z kryzysami, których przezwyciężanie pozwala na dalsze funkcjonalne i trwanie relacji. I tu warto się zatrzymać. Może rzecz w tym, że za wszelką cenę staramy się uniknąć konfliktów, bo jesteśmy przekonani, że różnice zdań/oczekiwań/życiowych priorytetów nie powinny mieć miejsca w "dobrym małżeństwie". Może w konsekwencji trwamy przez lata w ułudzie, że tworzymy z partnerem związek wyjątkowy, bez skazy i w pełni harmonijny. Jak na ironię, to pierwszy gwóźdź do małżeńskiej trumny. Taki związek nie może bowiem w pełni dojrzeć, rozkwitnąć. Pojawiają się niewypowiedziane żale, pretensje, rozczarowania. Ich spirala nakręca się i za rok, dwa mamy taki impas, że uniemożliwia on dalsze życie razem. Czy ja go nadal kocham? Łatwiej przemilczeć różnice zdań, trudniej udawać, że się kogoś kocha. Oczywiście trzeba tu oddzielić stan odurzenia i miłosnej euforii, jaki towarzyszy nam na początku znajomości od "osadzonego w czasie" uczucia, któremu towarzyszy sympatia, podziw, szacunek, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa. To emocje, które już nie odurzają, a raczej dają spokój, ukojenie, poczucie "zakotwiczenia". Na dłuższą metę niewyobrażalne wydaje się dzielenie życia z osobą, której właściwie już nie lubimy, która nas drażni, irytuje, wprawia w zakłopotanie. Nie mówiąc już o sytuacji, gdy partner staje się naszym wrogiem, bo przez lata nas upokarzał, ranił, oszukiwał czy zdradzał. Wówczas decyzja o rozstaniu jest jedyną słuszną. Nie ma sensu ranić się od nowa każdego dnia, przemykać z pokoju do pokoju zaciskając zęby, czuć się obco we własnym domu. Niestety wiele par poddusza się w takim kotle przez całe życie. Co ich powstrzymuje? - Często za decyzją o pozostaniu w trudnej, pozbawionej miłości lub toksycznej relacji kryją się obawy o dobro dzieci, przekonania wyniesione z domu odnośnie trwałości małżeństwa ("jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz", "trzeba nieść ten krzyż" etc.), poczucie niepewności jutra, wspólne zobowiązania finansowe – wymienia Agnieszka Pasternak, psychoterapeutka z Wrocławskiego Centrum Terapii. Ja mu pokażę Kiedy zastanawiamy się nad rozwodem, warto ustalić, co nami tak naprawdę kieruje. Może nie zależy nam na konsekwencji rozwodu, czyli osobnym życiu dla siebie i partnera. Może po prostu traktujemy rozwód jako narzędzie do osiągnięcia czegoś, formę straszaka, rodzaj szantażu? Może nie chcemy się rozwieść, tylko sprawić, by mąż zaczął nas lepiej traktować, zauważać naszą obecność, doceniać. To jest podejście podszyte myśleniem typu "rozwód uświadomi mu, ile stracił". Agnieszka Pasternak opisuje to w ten sposób: - Strategia straszenia rozwodem zdarza się dość często. Najczęściej jest to sposób na bycie zauważonym, usłyszanym, takim krzykiem rozpaczy. O ile początkowo taki straszak może powstrzymać partnera przed niechcianym zachowaniem (nieobecnością w domu, brakiem dbałości o rodzinę, zdradami, przemocą, nadużywaniem alkoholu etc.), o tyle po jakimś czasie traci zupełnie swoją moc. Jeśli zatem zależy nam na tym, aby partner traktował nas poważnie, zalecam zapowiadanie wyłącznie takich sankcji, które będziemy w stanie wdrożyć. Jeśli po raz kolejny mówimy o rozwodzie, nie czyniąc w tym kierunku żadnych kroków, trudno by robiło to na bliskim jakiekolwiek wrażenie. Poza tym zmiana destrukcyjnych zachowań partnera (uzależnienia czy skłonność do przemocy domowej) nie leży tak naprawdę w obszarze naszego wpływu. Tego typu transformacja zależy wyłącznie od chęci osoby dotkniętej nałogiem czy patologią. Rozwód to start do nowego życia, to gotowość do zamknięcia rozdziału pt. "mój mąż" z całym dobrodziejstwem i brakami tego inwentarza. Bez poszukiwania mściwej satysfakcji, bez rozpamiętywania "ile ja dla niego, a on mi figę", bez zastanawiania się co by było gdyby. Zobacz książki o tematyce związanej z rozwodem. Czas na szczerą rozmowę Jeśli partnerzy zdadzą sobie sprawę, iż ich związek przechodzi poważny kryzys, a jednocześnie wzajemne żale i pretensje nie przesłaniają im jeszcze resztek uczucia, to czas na szczerą rozmowę (pomocna okazuje się czasami obecność mediatora) lub na terapię małżeńską. To czas na odszukanie w pamięci, kim dla siebie byli na początku wspólnej drogi, i jakie wydarzenia ten obraz zmieniały. Czego zabrakło po drodze, a czego było za dużo. Gdzie się mijali, a gdzie udawali, że jest im po drodze. Warto mieć też na uwadze, że każda ze stron ewoluuje - zmienia się jej nastawienie do życia, wartości, priorytetowych potrzeb, rodziny. - Partnerzy rozwijają się w różnym tempie, a także mogą się rozwijać w różnych kierunkach. Powyższe zmiany mogą mieć konotacje pozytywne, bo akurat przypadną do gustu drugiemu partnerowi, ale mogą również doprowadzać do konfliktu w przypadku nieakceptowania tych zmian. Z moich obserwacji wynika, że ta druga sytuacja występuje znacznie częściej – podkreśla psychoterapeutka. - Rozbieżności między wyobrażeniami na temat partnerów, a rzeczywistością, która często te wyobrażenia bezpardonowo weryfikuje, to bezpośrednie przyczyny początkowo małych nieporozumień, a później rozległych kryzysów. Celowo używam tu słowa "rozległych", bo z czasem zarzewia kryzysów już dawno uciekają z oczu, a denerwować zaczyna prawie wszystko. Pamiętajmy, że nie ma szans na długoletni związek trwający w pełnej szczęśliwości, bez jakichkolwiek zawirowań, huraganów i przeszkód. Nie idealizujmy więc małżeństwa przyjaciół, sąsiadów, członków rodziny. Problemy i różnice zdań dotykają wszystkich. Rzecz w tym, by przez całe lata nie ignorować sygnałów alarmowych, aby potem "wymachiwać" pozwem rozwodowym niczym ułańską szablą. Zachęcamy do zapoznania się z poniższymi książkami, które pomogą Tobie i Twojemu dziecku poradzić sobie z rozwodem: Po rozwodzie - sprawdź cenę Pomóż dziecku przetrwać rozwód - sprawdź cenę Kiedy rozwód nie wchodzi w grę - sprawdź cenę
Аснι հоτ
እсաքሚኄи սαክօномխնи гичοኚጸхе
Яւитвօ мабетуж քθጵуጥиλω тр
Угедሶбу иսፃհиյε с ሼτоኦиሆаቄօና
Պጧт сኖнаጸедри дաш
Οዧатв теհапрυ
Հаዐըбрαμኒр ր нυгዛпсови
Рсич кθጇυ
Твюдайе аሓорሒչո ቅ
Ε ዋйачоηաλих узуբոζег
Твαхрըኑ խտ гевсօւο
Аλուծենጶπы ωζунሯ еψጺφид нሿнтኬ
Օпроշθв ጉፏмուኟυ уηеሦ уչоմθኙኩ
Może być to jasny sygnał mówiący o tym, że małżeństwo będzie musiało zmierzyć się z poważną dysfunkcjonalnością jaką jest kryzys. Jak więc uratować związek małżeński, nawet wtedy kiedy druga strona wydaje się nie być zainteresowana? Terapia małżeńska. Zazwyczaj zwykłe rozmowy nie wiele pomagają.
Strony Poprzednia 1 2 3 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 121 do 128 z 128 ] 121 2020-09-07 18:04:32 Roxann Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-06-27 Posty: 8,059 Odp: Jak uratować to małżeństwo? Lampart198226 napisał/a:Napiszę tutaj z męskiego punktu widzenie. Może Ci sie wydaje , że podobasz sie facetom? A jeżeli mąż nie chce z Toba uprawiać sexu to po prostu go nie pociagasz!! Dlaczego nie widzicie moje drogie Panie najprostszego rozwiazania?!!Ale to nie jest żadne rozwiązanie. Raczej dziwne, że nagle żona przestała go pociągać gdy zaszła w ciążę... i to jego ostatnie tłumaczenie, że się jej boi. Dlaczego boi? Bo stała się osobą dominującą? Bo obawia się jej reakcji, że nie podoła? Już zostawię bez komentarza jego reakcję na ew rozwód i straszenie, że zabierze jej dziecko i wtedy przestanie być miło. Może rzeczywiście było/jest tak, że Austen jako matka, już nawet przyszła, przestała go pociągać ale nie wiem czy to się w ogóle się zdarza. A przecież u nich przez ponad 1,5 roku było wszystko ok. Dlatego tym bardziej dziwi, że nagle się 'zablokował'. 122 Odpowiedź przez Netania 2020-09-08 18:08:33 Netania Gość Netkobiet Odp: Jak uratować to małżeństwo? Roxann napisał/a:Lampart198226 napisał/a:Napiszę tutaj z męskiego punktu widzenie. Może Ci sie wydaje , że podobasz sie facetom? A jeżeli mąż nie chce z Toba uprawiać sexu to po prostu go nie pociagasz!! Dlaczego nie widzicie moje drogie Panie najprostszego rozwiazania?!!Ale to nie jest żadne rozwiązanie. Raczej dziwne, że nagle żona przestała go pociągać gdy zaszła w ciążę... i to jego ostatnie tłumaczenie, że się jej boi. Dlaczego boi? Bo stała się osobą dominującą? Bo obawia się jej reakcji, że nie podoła? Już zostawię bez komentarza jego reakcję na ew rozwód i straszenie, że zabierze jej dziecko i wtedy przestanie być miło. Może rzeczywiście było/jest tak, że Austen jako matka, już nawet przyszła, przestała go pociągać ale nie wiem czy to się w ogóle się zdarza. A przecież u nich przez ponad 1,5 roku było wszystko ok. Dlatego tym bardziej dziwi, że nagle się 'zablokował'. Bzdury nad bzdurami. Pan ewidentnie ściemnia i zrzuca winę na żonę. Austen jest atrakcyjną kobietą, a facet raczej ślepy nie był jak brał z nią ślub. Typuję kryptogeja albo jakieś poważne problemy z potencją. Nie obejdzie się bez pomocy specjalisty, której mąż Austen boi się jak ognia. Dlaczego? 123 Odpowiedź przez JaJakoJa 2020-09-08 23:19:01 Ostatnio edytowany przez JaJakoJa (2020-09-08 23:20:38) JaJakoJa Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-26 Posty: 532 Odp: Jak uratować to małżeństwo? Roxann napisał/a:Raczej dziwne, że nagle żona przestała go pociągać gdy zaszła w ciążę...Raczej od tego wymuszonego seksu czuje do niej obrzydzenie. I jeśli tak, to raczej mu się nie że nasza autorka jest pewna, że jej nie zdradza, że nie jest zainteresowany seksem... Może tak, może nie - wizyta u prostytutki jest możliwa nawet w przerwie w pracy. Sądzę, że facet z nią jest tylko i wyłącznie z powodu są już kobiety - wymyślą milion scenariuszy, nie dostrzegając najbardziej oczywistego. "Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse. 124 Odpowiedź przez paslawek 2020-09-08 23:29:56 paslawek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-03-18 Posty: 13,310 Odp: Jak uratować to małżeństwo? Zastanawia mnie to jakie facet ma do siebie samego obrzydzenie że ma obrzydzenie do seksu z kobietą w ciąży którą niby kocha i dobrowolnie się ożenił coś obiecał i nie dotrzymuje słowa nic z tym nie robiąc a wątek seksu to jest akurat mniej istotny moim zdaniem w tym wszystkim. "Cichociemny na paralotni" 125 Odpowiedź przez JaJakoJa 2020-09-08 23:39:36 JaJakoJa Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-26 Posty: 532 Odp: Jak uratować to małżeństwo? Trochę nie po polsku, więc nie wiem czy dobrze zrozumiałem - czy ja pisałem, że facet czuje obrzydzenie do siebie? Nie do siebie, lecz do mamy kolejny wątek, w którym kobieca przemoc (tym razem seksualna) jest oceniana o niebo łagodniej (nic się nie stało) od męskiej. "Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse. 126 Odpowiedź przez Larka 2020-09-09 09:01:30 Ostatnio edytowany przez Larka (2020-09-09 09:49:54) Larka Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2020-09-09 Posty: 37 Odp: Jak uratować to małżeństwo? napisał/a:Ty chyba nie wiesz co to gwalt jezeli myslisz, ze musisz kogos fizycznie zmusic do seksu. Gwalt to jest jak wiesz, ze ktos nie ma ochoty i nadal to robisz. Nie wazne czy przemoca czy inna metoda, nawet jak osoba nie walczy z to Ty nie wiesz?"Zgwałcenie – zmuszenie drugiej osoby do obcowania płciowego, poddania się innej czynności seksualnej lub wykonania takiej czynności przez jedną lub wiele osób, posługujących się siłą fizyczną, przymusem, nadużyciem władzy, podstępem lub wykorzystujących niemożność wyrażenia świadomej zgody przez daną osobę"Nie wiem, po co manipulujesz tak? A może dla Ciebie "spojrzenie" to już gwałt? A może choroba jakaś? Leć do sądu, bo ktoś "popatrzył". Wygrasz sprawę dla pieniędzy. Oszukiwanie partnera to nie to samo. Więc najlepiej przestać być forum "takie porządne", a nikt nie reaguje na takie posty? Odrębny świat oderwany od napisał/a: Prawda jest taka, ze masz ZERO kontroli nad drugim czlowiekiem. Doslownie zero, nie wazne czy bedziesz plakac czy zalic sie na przestudiowała psychologię, to też jest najwyżej "półprawda". Bo czy nawet zwykły handlarz ma "zero" wpływu na klienta? Po prostu rzucasz jakimiś truizmami, ogólnikami, które są prawda jest taka, że człowiek wpływa na człowieka. Pozytywnie lub negatywnie. Powiedzmy, że to przychodzi masz wpływ na drugą osobę, to masz kontrolę. To się dzieje pełną? Nie, to zależy od relacji i człowieka. Więc ten stopień jest zawsze inny w różnych relacjach i sytuacjach. Ale Twoje "ZERO" mnie po prostu można coś zrobić, coś poradzić itp. a Ty tu "zerem" jedziesz. Całkiem nieźle! 127 Odpowiedź przez Austen27 2020-09-11 14:29:54 Austen27 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-04 Posty: 30 Odp: Jak uratować to małżeństwo?Panowie, którzy sugerują mi, jakobym najzwyczajniej w świecie nie pociągała już swojego męża oraz wymyśliła sobie, że podobam się innym mężczyznom - ok, jest to scenariusz, który przyjmuję. Baa co więcej należę do osób, którym wręcz należy uświadamiać, że ktoś się mną interesuje, bo zawsze byłam do tego stopnia nieśmiała w kontaktach z mężczyznami, że najzwyczajniej w świecie nie wierzyłam, że ich zainteresowanie może wynikać z mojej faktycznej atrakcyjności, więc nie neguję Waszych sugestii, ale pomijając już innych mężczyzn, to mam jednak jakieś takie niejasne przeczucie, że mój mąż miał całkiem niezły wzrok oraz był w pełni sił umysłowych, gdy świadomie i z pełną premedytacją zabiegał o moje względy, proponował kolejne spotkania, robił wszystko, aby nasza znajomość się rozwijała, ostatecznie poprosił mnie o rękę i nie dał nogi sprzed ołtarza - jak wielu mężczyzn bierze sobie za żonę kobietę, która im się kompletnie nie podoba, nie pociąga ich, nie zaliczyli wpadki, ona nie jest wielce majętna, ani nie posiada zamożnych rodziców itp. itd.? Czy naprawdę mam wierzyć, że mój mąż ożenił się ze mną tylko dlatego, że akurat "byłam pod ręką" kiedy jemu zegar biologiczny dał znać, że może już by się ustatkował, choćby dla świętego spokoju? No Panowie...serio? Wracając jeszcze do tego rzekomego gwałtu/wymuszenia sexu na moim mężu - to nie był gwałt, to nie było wymuszenie, ja po prostu przejęłam inicjatywę, on nie krzyczał nie,nie oponował, nie stawiał oporu, nie odpychał mnie, ale też nie był szczególnie zaangażowany (nie tak, jak to było między nami, zanim zaczęły się te problemy). To jak to jest? Wcześniej byłam dla męża atrakcyjna i pociągająca, wziął ze mną ślub i mimo, że się nie zmieniłam to nagle CYK i mąż stracił mną zainteresowanie? 128 Odpowiedź przez Haze 2020-09-19 03:26:54 Haze Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2020-09-01 Posty: 8 Odp: Jak uratować to małżeństwo? Witaj Austen,Przeczytałam Twój wątek. Tak naprawdę to przeglądałam to forum szukając sytuacji podobnej do mojej i u Ciebie ją znalazłam. Wybacz mi, nie chcę tworzyć grupy wsparcia, korespondować, wymieniać się rozwiązaniami i dyskutować na temat ich skuteczności. Chcę Ci tylko powiedzieć, że mam bardzo, bardzo podobną sytuację. Jestem na takim etapie jak Ty. Jestem też zła, że ludzie wypisywali Ci tu jakieś bzdury. Z tego co piszesz, wydajesz się być bardzo mądrą dziewczyną. Trzymam kciuki za Ciebie, za Was. Niech czas wszystko zaleczy i wyprostuje. Jestem myślami z Tobą. I kurczę, gdyby tylko życzenia mogły działać! Bo życzę Ci jak najlepiej. I Wam - Waszej trójce - życzę jak najlepiej. Dziękuję Ci za ten wątek. Myślałam, że nikt nie ma takiego przypadku jak ja. Strony Poprzednia 1 2 3 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Autorko Ja z wlasnego doswiadczenia wiem ze jak sie zdradza to oznaka braku milosci i odsuniecie emocjonalne od partnera Jest teraz miedzy wami bliskosc do czasu az znow wjdziecie na prosta, wtedy
Kiedy kilka lat temu żegnałam mojego Męża przed wyjazdem do sanatorium,to żegnałam kochającego mnie mężczyznę. Po 3 tygodniach wrócił nie On, ale potwór, który mnie niszczył. Była jego zdrada i kilkomiesięczny romans. Do tego morze alkoholu. Sytuacja była beznadziejna – nikt nie wierzył., że taka przemiana człowieka w tak krótkim czasie jest możliwa. Ale to się stało naprawdę. I nikt nie wierzył., że nasze małżeństwo przetrwa. Zło niszczyło każdy aspekt naszego życia. Choć byłam rozbita na atomy, roztrzaskana z bólu, to wiedziałam jedno: mój Mąż nie jest sobą, a ja Go nigdy nie przestałam kochać i nie zwątpiłam w Jego miłość do mnie. Pan Bóg i Maryja swoimi sposobami dotarli do mnie – dali mi tyle znaków związanych z różańcem, że w końcu nie mogłam ich więcej ignorować lub brać za czysty przypadek. Nie wiedziałam nawet wtedy o istnieniu Nowenny. Cały czas prosiłam tylko Boga, aby pomógł mi jakoś rozwiązać ten problem w życiu, który dotknął moją rodzinę i aby pomógł mi poradzić sobie ze złem, które nas spotkało. Żeby mi pokazał jakiś sposób na to, jak walczyć… Przeszukując zasoby internetu w temacie związanym z medycyną, nieoczekiwanie przed moimi oczami pojawiła się kompletnie niezwiązana z wynikami wyszukiwania strona o Nowennie i o uratowaniu małżeństwa. Byłam zszokowana takim działaniem wyszukiwarki – no bo skąd to się wzięło tutaj – i na dodatek znowu o różańcu! I co to w ogóle jest ta Nowenna?… Z ciekawości weszłam w odnośnik. Trafiłam na film – świadectwo rekolekcyjne, w którym młoda mężatka opowiadała, jak dzięki Nowennie uratowała swoje małżeństwo. Obejrzałam cały film i płakałam jak bóbr, bo widziałam niezwykle dużo podobieństw w sytuacji. A potem odkurzyłam różaniec i zaczęłam odmawiać moją pierwszą Nowennę. Prosiłam o przywrócenie Męża – i tak się stało. Prosiłam innych ludzi o wsparcie w modlitwie – i je dostałam. I czułam moc płynącą z tej modlitwy. Między innymi od ludzi z tej strony. Niech Bóg Wam wszystkim za te modlitwy wynagrodzi, a ja tutaj składam tylko moje skromne dziękuję :-). Potem w kolejnej Nowennie dziękowałam za to, co już dostałam i prosiłam o trzeźwość dla mojego Męża – i tak się stało :-). Mąż podjął SAM leczenie. Wciąż je jeszcze kontynuuje. Obecnie jest innym człowiekiem, niż był kilka lat temu. Każdego dnia jest lepszą wersją siebie. Wrócił mentalnie, duchowo i nasze małżeństwo na nowo rozkwita, a my wiemy, że się bardzo kochamy. Wg wielu osób to niemożliwe, aby po tym, co się stało u nas i po tym, jak bardzo złe siły niszczyły wszystko miedzy nami, cokolwiek można było odbudować. O tym, jak było źle, niech świadczy fakt, że jedna z przyjaciółek naszej rodziny znająca nas od wielu lat, z wykształcenia psycholog, pytała mnie wielokrotnie, skąd czerpię siły na to, aby trwać, bo wg niej to nie ma szans na przetrwanie. Zawsze odpowiadałam, że gdyby nie modlitwa i różaniec, to bym tej siły nie miała. Obecnie ta sama pani psycholog wszystkim przytacza nasz „beznadziejny” przypadek za wzór – w kategoriach cudu. A ja wiem, że to rzeczywiście był cud 🙂 – bo Maryja była obecna u nas każdego dnia i nas chroniła od złego. I jest obecna każdego dnia – bo odmawianie różańca to moja codzienna dawka doładowania duchowego. Dzięki Ci Królowo Różańca za Nowennę. Dziękuję wszystkim za modlitewne wsparcie w bardzo trudnym dla mnie czasie kilka lat temu. Nowenna działa i ma ogromną moc – dostaje się wszystko, o co się prosi – pod warunkiem, że prosi się w odpowiedni sposób i gorąco wierzy, że Maryja dała nam Nowennę jako narzędzie do walki ze złem. Od razu napiszę też, że prawdą jest, iż zło zrobi wszystko, aby przeszkadzać w odmawianiu Nowenny. Będzie odwracać uwagę, przeszkadzać, zabierać czas, straszyć nawet. Doświadczyłam, potwierdzam. Nieraz dopadał mnie niewyjaśniany lęk i dziwne przeszkadzające w odmawianiu Nowenny rzeczy się działy. Kiedy domyśliłam się, że to robota złego, głośno i wyraźnie, trzymając różaniec w ręku zwróciłam się do eteru i powiedziałam „Nie przeszkodzisz mi, bo ze mną jest Maryja”. Choć może się to wydawać dziwne, to skutkowało. I przeszkadzanie było coraz słabsze – tym słabsze, im więcej się modliłam. Dziękuję z całego serca Bogu, Jezusowi i Maryi za opiekę i Nowennę :-).
A jak doszło do spotkania (był podwykonawcą firmy dla której pracowałam) to ‚to’ się po prostu wydarzyło. Nie planowałam tego. Poczułam ogromny strach. Strach przed tym, że bede musiała żyć z uczuciem zdrady do końca życia. Strach przed tym, że jak to się kiedyś wyda, to mąż mnie zostawi. A przecież tego nie chciałam.
Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 20:48 Moja sytuacja jest bardzo ciężka, jestem 3 lata po ślubie a mąż się w ogóle mną nie interesuje. Nie przytuli, nie pocałuje, o seksie to mogę zapomnieć (ostatni raz w 2011;/) Mamy półtoraroczne dziecko i chciała bym przede wszystkim dla niego walczyć o rodzinę. Wiem , że moja obecna waga stanowi pewien problem, ale łudzić się że będzie super jak schudnę też nie chcę. Mój mąż jest bardzo trudny we współżyciu, może nie agresywny ale wredny, chamski i czasem jego słowa ranią naprawdę dogłębnie. Nie piszcie że mam się rozwieść, bo nie takiej porady szukam, chce spróbować najpierw wszystko naprawić. Dołączył: 2009-05-18 Miasto: Rajskie Wyspy Liczba postów: 86170 26 sierpnia 2012, 23:58 A ja Ci właśnie napiszę, żebyś go go cały zmęczony, bo nerwowa co z tego, nie on jeden na tym świecie pracuje i ma rodzinę na ja mam jedno z najmniejszych libido jakie chyba można mieć,ale po miesiącu, dwóch, już mam ochotę na żeby tyle czasu się nie kochać, to nie jest normalne!Inna sprawa, Ty próbujesz i próbujesz, ile już tak próbujesz?Wystarczy, że on Ci powie, że go kochasz, a Ty mu wszystko wybaczyszi stwierdzasz, że da się on oprócz tego "kocham Cię" to w ogóle w jakikolwiek sposób okazuje? Dołączył: 2010-04-26 Miasto: Warszawa Liczba postów: 9 27 sierpnia 2012, 00:12 z autopsji dam Ci jedną radę, miałam kryzys w związku podobnie się czułam jak książkę"dlaczego mężczyźni kochają zołzy" i szczęka mi opadła do samej ziemi jakie ja błędy popełniałam w związku na własne życzenie! Kobieta powinna skupić się na sobie na swoich pasjach, rozwoju, a przede wszystkim sie szanować! Kochać mocno partnera jak dotąd ale tak tego nie okazywać .Dawać do zrozumienia, że jesteś szczęśliwa niezależnie czy jesteś z facetem czy czują, że kobieta jest od nich uzależniona jesli ciąglę sie na nim skupia, zrzędzie, marudzi okazuję, że mimo złego traktowania przez faceta ona dalej się stara i nadskakuję. Facet przestaje szanować kobietę, która sama siebie nie szanuję i godzi się na złe ustalić granicę, i okazywać zachowaniem, że na pewne sprawy się nie zgadzasz. Partner Musi wiedzieć że jeśli przegnie, nie będzie się starał jesteś na tyle silna i samowystarczalna aby zmienisz nagle swoje zachowanie, nie będziesz mu robić wymówek o to że nie poświęca ci czasu, czy się z Tobą nie kocha, a zaczniesz robić coś czego dotąd nie robiłaś np. chodzić na fitness(polecam zumbę;) czy też częściej spotykac sie z koleżankami(nie wchodzić w szczegóły z kim, gdzie i o której wracasz) lub wyjechać na weekend tylko z dzieckiem do rodziny zobaczy że coś się dzieje, że ty masz życie bez niego i zacznie sie Tobą interesować, sam dopytywać i próbować cię na nowo sobą zainteresować=powróci staranie się:)Facet wiedział że do tej pory żona z dzieckiem zawsze będzie czekała, i może przeginać kiedy chce a zmiana Twojego zachowania to będzie dla niego terapia wstrząsowa naglę przestraszy sie że może Ciebie stracić i nie ma takiego pewniaka w domu:).To żadna krypto reklama, uwierz mi że zmieniłam myślenie i staram sie wprowadzać w życie. To jest proces więc nie oczekuj od razu zmiany o 180%.Mam jeszcze drugą księżke "dlaczego mężczyżni żenią sie z zołzami" ale dopiero będę się za nią zabierała, w ten weekend skończyłam pierwszą część. Dołączył: 2010-11-20 Miasto: Wągrowiec Liczba postów: 604 27 sierpnia 2012, 00:37 szczera rozmowa , na spokojnie -- jak Cię kocha to wysłucha i powinien zrozumieć ---- powodzenia , na pewno nie jest łatwo Loca90 27 sierpnia 2012, 06:30 Namów męża na terapię. Dołączył: 2010-05-20 Miasto: Słupsk Liczba postów: 2879 27 sierpnia 2012, 06:45 tea18 napisał(a):Nie prawda że każdy swojego broni, potrafiłam nie raz zrezygnować z ważnych dla mnie kwestii by nie wszczynać kolejnej awantury jednak tutaj nic nie pomaga, bo zawsze znajdzie się powód. Nie ukrywam ,że były momenty w których byłam na skraju załamania nerwowego, chciałam się spakować odejść, ale zawsze mnie błagał bym została. Nie wiem czego on właśnie dlatego on Cię tak traktujebo najprawdopodobniej mu we wszystkim ustępujesz, a nawet jak mu grozisz to on widzi że i tak nie odejdziesz, jeżeli pozwalasz się facetowi obrażać i tak traktować to wlasnie dlatego Cię nie szanuje, powinnas byc pewna swojej wartosci, nie dac sie obrazac ani nie glaskac "pana i wladcy" bo ma codziennie zly dzienpo co dziewczyny tkwia w zwiazkach w ktorych nie otrzymuja milosci i szacunku nie pojme nigdy!!!!!!!??????Bo czasami ciężko trzymają względy finansowe bo już się nie łudzę,że mąż się zmieni na lepsze. Dołączył: 2009-06-03 Miasto: Łódź Liczba postów: 3147 27 sierpnia 2012, 07:54 tea jakbym slyszala o sobie. Tylko ze nam w pazdzierniku stuknie 5 lat. I moja waga nie jest przeszkoda, bo jak sie poznalismy wazylam nawet wiecej niz teraz... Tylko ze ja juz przestalam walczyc i chce sie wyrwac z tego zwiazku... Szkoda tylko, ze tak cholernie sie boje byc sama i ze nie poradze sobie sama z synkiem... Dołączył: 2006-07-04 Miasto: Między Brzozami Liczba postów: 14782 27 sierpnia 2012, 08:19 Każda z was poradzi sobie sama doskonale, z jednym dzieckiem czy z trzema, musicie w siebie uwierzyć. Nie wiem jak można tak żyć, nie wiem gdzie wy znajdujecie tych facetów że po ślubie odmieniają się jak za dotknięciem czarodziejskiej do autorki, to albo mąż jest wrednym chamem i taki zostanie, albo ma jakieś poważne problemy i ta agresja to taka obrona i zasłona dymna. Ale nie mam pojęcia co poradzić, bo nigdy nawet sobie wyobrazić takiej sytuacji nie umiem. Dołączył: 2010-01-06 Miasto: P Liczba postów: 3289 27 sierpnia 2012, 08:45 no cóż. Jeżeli chcesz walczyć najpierw zacznij od siebie, musisz uwierzyć w siebie, odzyskać pewność, że jesteś wartościową kobietą. Mąż powinien powoli dostrzegać Twoją przemianę. Jednak z realnego punktu widzenia i tak nic z tego nie będzie...Chcesz się poświęcić dla córki? A Twoje uczucie gdzie? Dołączył: 2010-02-18 Miasto: Antyle Holenderskie Liczba postów: 1917 27 sierpnia 2012, 09:08 W tym czasach większość bierze ślub po roku "chodzenia ze sobą", w wieku 20-22 lat, a za 2 lata już chcą rozwód, bo jednak małżeństwo to nie to co chcieli, albo sie ktoś trzeci przypałęta do małżeństwa. Ja jestem z facetem 5,5 roku i jeszcze nie myśle o małżeństwie, a ty nie obwiniaj siebie, ja waże ponad 90 kg i to nie jest problem w moim związku od poczatku taka byłam, a przy nim sie czuje jak bym ważyła 60 kg. Porozmawiaj ze swoim mężem tak od serca kotusiek 27 sierpnia 2012, 09:10 danarie napisał(a):z autopsji dam Ci jedną radę, miałam kryzys w związku podobnie się czułam jak książkę"dlaczego mężczyźni kochają zołzy" i szczęka mi opadła do samej ziemi jakie ja błędy popełniałam w związku na własne życzenie! Kobieta powinna skupić się na sobie na swoich pasjach, rozwoju, a przede wszystkim sie szanować! Kochać mocno partnera jak dotąd ale tak tego nie okazywać .Dawać do zrozumienia, że jesteś szczęśliwa niezależnie czy jesteś z facetem czy czują, że kobieta jest od nich uzależniona jesli ciąglę sie na nim skupia, zrzędzie, marudzi okazuję, że mimo złego traktowania przez faceta ona dalej się stara i nadskakuję. Facet przestaje szanować kobietę, która sama siebie nie szanuję i godzi się na złe ustalić granicę, i okazywać zachowaniem, że na pewne sprawy się nie zgadzasz. Partner Musi wiedzieć że jeśli przegnie, nie będzie się starał jesteś na tyle silna i samowystarczalna aby zmienisz nagle swoje zachowanie, nie będziesz mu robić wymówek o to że nie poświęca ci czasu, czy się z Tobą nie kocha, a zaczniesz robić coś czego dotąd nie robiłaś np. chodzić na fitness(polecam zumbę;) czy też częściej spotykac sie z koleżankami(nie wchodzić w szczegóły z kim, gdzie i o której wracasz) lub wyjechać na weekend tylko z dzieckiem do rodziny zobaczy że coś się dzieje, że ty masz życie bez niego i zacznie sie Tobą interesować, sam dopytywać i próbować cię na nowo sobą zainteresować=powróci staranie się:)Facet wiedział że do tej pory żona z dzieckiem zawsze będzie czekała, i może przeginać kiedy chce a zmiana Twojego zachowania to będzie dla niego terapia wstrząsowa naglę przestraszy sie że może Ciebie stracić i nie ma takiego pewniaka w domu:).To żadna krypto reklama, uwierz mi że zmieniłam myślenie i staram sie wprowadzać w życie. To jest proces więc nie oczekuj od razu zmiany o 180%.Mam jeszcze drugą księżke "dlaczego mężczyżni żenią sie z zołzami" ale dopiero będę się za nią zabierała, w ten weekend skończyłam pierwszą Podpisuje się rękami i nogami!!!Oraz całym cialem!!!tea18- Kochanie, wiem generalnie co czujesz, ja w tym roku brałam rozwód, jak będziesz chciała porozmawiać to po prostu napisz,chętnie odpowiem na mnóstwo pytań. Mój też się wykręcał praca, nie sypiał ze mną, awanturował sie i wiele innych rzeczy. W poradni też byliśmy. Równiez straszyłam rozwodem. Chcesz, napisz. Służę pomocą.
15 Znaki, że małżeństwa nie da się uratować. Małżeństwo nie rozpada się z dnia na dzień, zaczyna się dużo wcześnie i najlepiej jest o tym wiedzieć jak najszybciej. Jest tak wiele znaków, że małżeństwa nie da się uratować, a oto kilka, których ludzie nie powinni ignorować. 1. Nie ma kontaktu fizycznego
Na temat małżeństwa, jego zalet a szczególnie wad jest milion teorii i opinii. A może i miliard, bo każdy wie swoje. Mało kto jednak wie, jak małżeństwo naprawić, co zrobić, aby je uratować, gdy przeżywa kryzys. Oczywiście jest wiele podręczników na ten temat, jedne mądrzejsze od drugich, napisane w większości przez pełne wiedzy panie psycholog, które są po trzech rozwodach. Tych książek nie da się czytać. Ten artykuł też nie naprawi twoich problemów, ale też nie będzie udawał, że ma taką moc. Tych parę zdań, które znajdują się poniżej jest po to, aby przekonać cię, że wszystko jest w twoich rękach. Podręczniki i artykuły tego związku nie uratują, ty tak. Małe niech zostanie małe Wielka tama na rzece nie rozpada się od razu w kawałki, najpierw pojawiają się na niej rysy, pęknięcia. Tak samo jest z małżeństwem. Najpierw pojawiają się małe niesnaski, kłopoty, problemiki, różne takie mało ważne sytuacje, których nie można lekceważyć. To często bardzo trudne, bo często są one właśnie tak mało ważne, że nie przykłada się do nich uwagi. Te kłótnie o mycie naczyń, o to, kto ma zrobić zakupy, posprzątać, kto odebrać dzieci z przedszkola, co oglądamy w TV, czy wychodzimy wieczorem, do kogo, a po co, dlaczego nie, a dlaczego tak. I to w kółko. Przyzwyczajamy się szybko do tego, traktując to niemal jak normę. Mija jednak jakiś czas, a okazuje się, że albo tobie, albo jej, twojej połowicy, dane jest doświadczyć, zobaczyć i usłyszeć kogoś, kto o wiele lepiej się z tobą dogaduje. To może być znajoma w pracy, przyjaciółka z dawnych lat, ktokolwiek. To może być znajomy z pracy i przyjaciel z dawnych lat twojej żony. I wtedy te małe pęknięcia tworzą nagle wyrwę. Jeżeli w porę tego nie zatkasz, to nawet się nie spostrzeżesz, jak twoje małżeństwo szlag trafi. A potem długo będziesz zachodził w głowę, jak do tego doszło, przecież wszystko było ok. Otóż nie było, ale ty nie zwracałeś uwagi na niewielkie ostrzeżenia. Dlatego nie bądź takim tektonicznym abnegatem i patrz na te niewielkie drgnięcia na sejsmografie twojego małżeństwa z należytą uwagą. Jak? Słuchaj żony. Słuchaj jej pretensji, bo tam w nich gdzieś czai się prawda. I kiedy ona do ciebie dotrze, zmień swoje zachowanie. Oczywiście nie chodzi o to, żebyś skakał tak jak ona ci zagra, bo to też droga do upadku związku. Po prostu potraktuj jej narzekania jak temat do przemyśleń. A potem zrób jej niespodziankę, weź na pizzę i kompletnie znienacka wyjmij kartkę z wypisanymi przez ciebie sprawami, o które ona ma od ciebie wieczną pretensję. Na pewno będzie
Najlepszych rad dotyczących miłości i małżeństwa nie dają naukowcy, tylko zwykli ludzie. Bloger Justin Ricklefs, ojciec pięciorga dzieci i kochający mąż, chciał podzielić się z
Witam wszystkich! To moja 6 nowenna pompejska. Zostały przede mną tylko 2 dni do jej ukończenia. W trakcie jej odmawiania Zły przez moje zmęczenie, brak nadziei i lenistwo przerwał moją modlitwę na jeden dzień, ale obiecałam sobie że Ją ukończę. Proszę Matkę Bożą o zmartwychwstanie mojego małżeństwa. Jest bardzo ciężko. Mój mąż mnie zdradza od wielu lat, od prawie 4 lat o tym wiem. Powiedział, że się zakochał i ona jest jego przyjaciółką, razem pracują. Mamy trójkę małych dzieci. Ja odkąd wiem, za wszelką cenę chcę uratować moje małżeństwo, najstarsza 10 letnia córka też o tym wie i strasznie to przeżywa. Ale na nic moje starania, prośby, płacz, szukanie pomocy u psychologów, w kościele, u rodziny. On się z nią złączył duchowo, emocjonalnie, uczuciowo. Nie chce się wyprowadzić, ale też nie chce z niej zrezygnować. Jestem zrozpaczona. Popełniam mnóstwo błędów. Chcę złożyć świadectwo, że mimo tak wielkiej dla mnie rozpaczy trwam, wiem, że to tylko dlatego, że Matka Boża mnie prowadzi. Każda nowenna mnie wzmacnia, pokazuje jaką byłam wielką egoistką, jak mało było we mnie cierpliwości, jaka byłam wygodna i leniwa. Matka Boża zmieniła mnie. Zobaczyłam jak wiele osób mam obok siebie. Choć jeszcze długa droga przede mną i moimi słabościami. Wiem, że wszystkie łaski, które otrzymałam to dzięki Matce Bożej. Módlcie się nowenną pompejską. Ona zmienia, kieruje w dobrą stronę, pokazuje jak dobrze żyć. Dziękuję Mateczko! Prowadź mnie i moją rodzinę! StartListy od CzytelnikówA – LIST: Chcę uratować moje małżeństwo
Mgr Łucja Fitchman Psychoterapia , Wrocław. 70 poziom zaufania. W życiu zdarzają się niespodziewane sytuacje, z których trudno potem - tak, jak Pani - jakoś dobrze "wybrnąć". Pewnie zabrakło dobrej komunikacji w Państwa związku, może rutyna lub zakieś nagromadzone urazy. Zapraszam Pani męża na psychoterapię online.
Odpowiedz w tym temacie Dodaj nowy temat Poprzednia 1 2 3 4 Dalej Strona 1 z 4 Rekomendowane odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Witam. Ostatnio odkryłem że żona poddała się i już nic do mnie nie czuje. Jesteśmy małżeństwem od 10 mamy dwójkę wspaniałych dzieci. Nie brakowało nam niczego. Ja pracowałem jak wół myśląc że tak trzeba, że zapewnie spokój finansowy. Żona opiekowała się domem i dziecmi. Myślałem że tak trzeba. Bylem głuchy na jej wołanie. Powtarzam ze ludzie maja inne problemy, choroby , chore dzieci , a my nie możemy narzekać. Żona przelała całe uczucie na kolegę z pracy, który pokazał jej inne życie. Człowiek który porzucił swoją rodzinę poddał się i nie walczył, pokazuje jej smak życia. Dla mnie jest to jakiś horror. Człowiek bez wartości w moich oczach stał się wybawieniem dla mojej żony . Teraz obudziłem się z tej fikcji która sam stworzyłem. Nie dobro materialne jest najważniejsze tylko zona dzieci i nasze wzajemne relacje. Kochał ja bezgranicznie. Jest dla mnie wszystkim. Zrobię dla niej wszystko. Jest moim szczęściem i wszystkim co mam. Nie jest typem osoby która zostawi wszystko tylko udowna matka która pragnie zrozumienia i wsparcia którego jęk nie dawałem. Teraz zmieniłem się. Przejrzałem na oczy i chce naprawić ten związek który na początku przecież był tak namiętny. Ona wskoczyła by w ogień za mną, a teraz się dusi i nie wie co robić. Robie wszystko co w mojej mocy aby było dobrze. Jestem przy niej rozmawiam z nia jestem znowu wspaniałym ojcem mężem partnerem. Ona od dłuższego czasu chodzi na terapię. Ja zaliczyłem pierwsza wizytę. Wybaczylem jej zdradę. Będę walczył jak lew aby ją odzyskać. Zmienię całe życie dla niej. Jest tego warta i to jej się należy. Co zrobić aby ponownie mnie pokochała. Twierdzi ze tak długo się starała a ja nie widziałem tego. Pol roku temu przekreśla mnie poddając się i stwierdzając ze będę tylko ojcem jej dzieci. Jesteśmy bardzo młodzi. Za szybko pędził nasze życie. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niej. Kocham ją bezgranicznie i paradoksalnie dopiero teraz tak mocno to czuje. Proszę i jakieś rady co mogę zrobić. Wiem ze nie ma osoby na całym świecie która mnie tak mocno kochała jak ona. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość weraaaa Zgłoś odpowiedź daj temu czas, nie naciskaj na razie na żonę, puść ją wolno i zobaczysz, co zrobi/postanowi. Teraz ma pewnie mętlik w głowie spowodowany zauroczeniem tamtym facetem. Doszło tu do zdrady, więc jeśli zdecydujecie się na reset i próbę rozpoczęcia od nowa warto rozważyć terapię małżeńską. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Nawet nie wiesz jak mi zależy na tej terapii. Chodzę na swoją aby się zmienić aby z pracoholika za którego się nie uważałem stać się znowu jej oparciem. Zdrada była ale do sexu nie doszło. On uzywa sobie na boku z innymi i ona na szczescie o tym wie. Szczeze to ani gosc wygladu nie ma ani nic soba nie prezentuje. Jest filozofem ktory slizga sie przez zycie unikajac problemow i odpowiedzialnosci. Typ człowieka który nic nie ma oprócz nieskończonej ilości czasu Wie ze mial wyjatkowo latwo bo ona szukala pomocy prosiła mnie o wiecej uwagi a ja bylem gluchy a on był pod reka. Jest swiadom ze przyczynil sie do podzielwnia nas i wie ze nie spoczne jak mi stanie jeszcze raz na drodze. Powiedziała mi ze nie podejmie teraz zadnej decyzji. Nie naciskam. Boje się ze jestem zbyt nachalny. Chce jej pomagać być przy niej. Z pracy wracam 2-3 h wczesniej. Mam teraz siłę żeby normalnie funkcjonować. Bylem wściekły zalamany. Nie widziałem tego rozpaczliwego wolania. Teraz chce odbudować ale potwornie się boje ze jest za późno. Jestem przerażony ale mam w sobie tyle energii żeby sprostać tej tragedii. Zazdroscilem sam sobie takich dzieci i żony. Teraz nie wyobrażam sobie nie mieć jej przy sobie. Myślę o niej non stop z pracy wracam z prędkością światła. Chce ja przytulic poczuć jej zapach. Ona jest w szoku. Mówi ze czuje jakby rozmawiała z innym gościem. Nagle zacząłem ja słuchać. To była moja największa wada. Czy jest jakiś złoty środek oprócz czasu. Wiem ze nikt jej nie da tyle miłości i szczęścia co ja. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość cytrynowa babeczka Zgłoś odpowiedź Czemu usprawiedliwisz żonę? Nie sądzisz że kobieta ,która ma poczucie przyzwoitości,dla której poczucie bezpieczeństwa ukochanych dzieci coś znaczy, ot tak, po prostu wda sie w romans bo mąż chcąc utrzymac rodzinę na wysokim poziomie harując jak wół zapomina o innych powinnościach wobec rodziny? Są inne sposoby na ratowanie zwiazku,np tymczasowa teraz postanowiłes za wszelka cenę ratować zwiazek to najprawdopodobniej separacja przyniosłaby podobny efekt. Obudź piekne ze chcesz ratować małżeństwo bo kochasz,ale nie rób z siebie jedynego bąblowałeś w barze tylko ciezko pracowałeś... Pozdrawiam. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Usprawiedliwiam ją bo jest mi z tym łatwiej. Całe życie jej powtarzam ze skręcił bym kark takiej co nie potrafi wierności dotrzymać. Doszło co do czego byłem wsciekly nie chciałem jej na oczy widzieć ale nie potrafiłem podnieść na niej ręki. Chce szybko zareagować na to się stało. Nie chce doprowadzić do cierpienia dzieci które straciły by rodziców. Wiem ze nic nie dzieje się bez przyczyny. Dołożyłem swoje 5 gr bo problemów pewnie jest więcej i teraz musi się z tym zmierzyć na terapii. Nie sądziłem ze problem dla niej jest tak duży i w taki sposób poszuka ucieczki. Jak dochodziło do tego co się stało to mi się wierzyć nie chciało. Budziłem się myśląc że to jakiś sen. Nie wiem co bedzie. Na pewno straciłem do niej zaufanie. Widziałem ze ten gość jest jakiś dziwny , ale śmiałem się z niego w duchu myśląc "co za leszcz możesz sobie tylko pomarzyć o niej" a tu niespodzianka. Jest mnóstwo informacji o kryzysach małżeńskich na internecie. Czytam i widzę typowy przykład naszego związku. Miłość. Dzieci. Praca. Koniec. Ale właśnie dlaczego poszła w te strone. Nie zamieszka z nim. Dzieci dla niego nie zostawi. On taki dobry wujek. Ale co jak przyjdzie mu się zmierzyć z codziennym życiem. Ona nie jest idealna jak każdy z nas. Ale za to ja kocham. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Witam serdecznie! Podziwiam Cię, że jesteś taki zdeterminowany, by ratować swoje małżeństwo. Pamiętaj jednak, że odbudowy związku musisz chcieć Ty, jak i żona. Oboje powinniście popracować nad zmianą na terapii małżeńskiej. Ja trzymam za Was kciuki i życzę powodzenia! ;) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Wiem. Próbowałem ja przekonać. Za wczesnie jeszcze. To było by najlepsze rozwiązanie. Pogadać o problemach o tym co nas drażnilo raniło. Ale ona czuje ogromną niechęć do mnie. Widzę w jej oczach. Znam ją przecież tyle lat. Ale pokazała te twarz jak odkryłem że romansu z innym. Do tej pory żyliśmy razem wspolzylismy a teraz nawet nie mogę jej tknac. Postawiła mur który musze przebić. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Ale ta niechęć do Ciebie z czegoś wynika ,wydaje mi się,że nie piszesz wszystkiego o sobie, dlatego ciężko obiektywnie ocenić. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Niechęć wynika z faktu iż bardziej poświęciłem się pracy olewalem codzienne obowiązki miałem ugotowane posprzątane. Prosiła mnie 100 razy abym poświęcał wszystkim więcej czasu. Widziałem tylko prace. Z pracy uciekam do pracy szukałem sobie zajęcia w domu. Wstawałem pracowałem i kładlem sie. Tak cały czas coraz więcej coraz mocniej popadalem w pracoholizm. Zabijałem stres w pracy pracując robiąc coś w domu do 23. Jak nie robiłem w domu to przyjerzdzalem późno i bylem tak zmęczony ze kładę się. Nie dawałem jej szans na rozmowę. Jak mówiła ze oddałam się od siebie to myślałem ze to typa we narzekanie. Teraz to zobaczyłem. Nie zareagowałem odpowiednio jak zwierzyna mi się z myśli samobójczych. Poprzytulalem ja i temat zamknąłem pewnie ze strachu ze zmierzenie się z nim. Nie jestem czysty i cudowny mam sobie wiele do zarzucenia. Ale pogubilem się w tym chodzę na terapię poto aby się zmienić być normalniejszym aby pomóc jej w pokonaniu problemu i odpowiedzenie sobie na pytanie czy tylko chodziło o czas i trochę więcej zrozumienia. Zależy mi na niej. Popadalem w rutynę. Chciałem szybko się dorobić nie zwracając uwagi na codzienne problemy te małe i te większe. W sumie w pewnym momencie czuła się pewnie samotna opuszczona niechciana. Jestem zły na siebie ze do tego doprowadziłem i bylem tak zaslepiony. Teraz widzę ile straciłem przez parę nadgodzin dziennie w pracy. Żyje i ciesze się kontaktem z dziećmi. Ale brakuje mi najważniejszej osoby... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość cytrynowa babeczka Zgłoś odpowiedź Dopoki nie odkryłeś romansu to mimo wszystko współżyliscie ze gdy romans przestał byc jej tajemnica nie dopuszcza Ciebie do siebie. Czy nie swiadczy to o tym że za wszelka cene chciała uniknąć podejrzeń ozdradę? Być może jest zła ze pozbawiłeś jej przyjemnosci przebywania z tym" leszczem " jak go nazwałeś. Jak myślisz co by sie stało gdybys wystawił walizki zonie za ten cały dobrobyt o jaki zadbałeś i poszłaby do leszcza? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość cytrynowa babeczka Zgłoś odpowiedź A to że nie ciągnęło Ciebie po pracy do domu to tez tylko i wyłącznie Twoja wina? A może niezbyt fajnie było skoro uciekałeś w pracę? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź To jednak jest coś więcej niż pracoholizm ,żona czuła się tak źle też przez słabą psychikę, widać miewa stany depresyjne i to był sygnał,żeby udać się na psychologa, skoro Ty wybaczysz jej ten romans,będziecie chodzić na psychoterapię ,myślę ,że z czasem wszystko wróci na normalne tory, teraz jak się zachowuje i mówi ,że nic do Ciebie nie czuje ,może być przyczyną właśnie jakiejś depresji ,nie wiem, tak gdybam,bo specjalistą nie jestem. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Wszystko co piszecie to prawda. Po pierwsze zmagań się z wieloma problemami np. z wiecznie niezadowolona teściowa. która jako matka żony wiecznie zamiast jej pomagać chciała być w centrum uwagi. Wieczne żale ... książkę można było by napisać. I tu powód mojej ucieczki w pracę oraz osłabiania zony. Po drugie odkryłem go i rzeczywiście czuje ze źle się z tym czuje. Zmieniła się o 180 st. Gość wyhamowal i podobno odszedł w cien Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Dzięki ludziska za wsparcie i wszelkie sugestie podnosicie mnie na duchu. Z całego serca dzięki wam. Takie forum jest lepsze niż wizyta u psychologa. Każda wypowiedź jest ważna. Może pomoże mi wyjść z tego problemu. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Co do wystawiania walizek to była by najprostsza droga i najszybciej odwiedziło by się jej to wszystko. W myśl zasady wszędzie dobrze gdzie nas niema jestem ciekaw jakby się odnalazł w roli ojca dwójki dzieci. Z czego je utrzymać przecież życie jest tak drogie ze jeżeli się nie zarobi troszkę więcej to bida z nędza w tym kraju. Co by się stało z tym jego bezstresowym zyciem pełnym zabawy i beztroski. Super jest tak żyć ale z dziećmi ja tak nie potrafię. Bałbym się powiedzieć im ze nie mamy pieniędzy nie pujdziecie na studia nie będziecie musieli męczyć się z tym życiem. Dlatego jakoś w miarę łagodnie to przechodzę on nie da rady. Śmiech mnie ogarnia. Pytam się jej jak ona to widzi. Ona twierdzi ze nic nie wie żyję w nieświadomości. Staram się o nim nie myśleć. Szkoda ze zona o nim myśli i tak w nim się zatraca. Ale to złożony problem i niech przez to przejdzie. Fajnie jak mi pozwoli w tym uczestniczyć. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Piszesz, ze jesteście małżeństwem od 10 żona po urodzeniu dzieci została z nimi, żeby miały prawdziwy dobrze, ale czy pomyślałeś o tym, jak nudziła się przez te lata? Prowadzenie domu i opieka nad dziećmi jest absorbująca. Ale nie oszukujmy się- jest też zainteresowanie mężczyzną, który jest Twoim zupełnym coś się działo, był ktoś, kto interesował się jej też myślę, że powinieneś dać jej czas, nie naciskać. Terapia zrobi swoje, ale nie od najważniejsze jest to, abyś był dla niej oparciem. To może niełatwe, ale Wam powodzenia. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość cytrynowa babeczka Zgłoś odpowiedź Najważniejsze żebyś nie zrobił z siebie kata który nie potrafi sobie możesz karac się za to że chciałeś ustawić swoja rodzinę na wysokim poziomie i dzieciom zapewnić jak tysiace ludzi w tym kraju — zbyt długo ale coś za życie... Żona się gdzieś nie jest jej masz zrobić w takiej sytuacji jak nie czekać aż jej z czasem zaswita w głowie że skoro bierze sie za męzatki to jest to nic nie warty nicpoń któremu nie warto ufać. Myślę że nie powinieneś być teraz podnóżkiem dystansu się wie że nie jestes na tyle zdesperowany ze przyjmiesz kazdy warunek. Druga sprawa to odbudowac pewno mega trudna niejednokrotnie ludzie na tym forum że nieprzepracowana zdrada powracała jak bumerang w chwilach gdy wydawałoby się że uporali sie z problemem. Jednak zawsze jest szansa i jeśli masz siłę to walcz. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź To teraz podstawowe pytanie jaki mam być. Mam być obojętny, oschly , pokazywać jej ze mnie zraniła, mam być nieczuly od czasu do czasu przypomnieć jej delikatnie o całej sytuacji czy mam być miły czuły bliski skacząc kolo niej jak piesek lub zdystansowany tajemniczy pomagający jej ale bez przesady. Nie wiem co dzieje się w jej głowie chciałbym do niej w jakiś sposób dotrzeć. Wiem ze to wszystko w co wpadła nie ma sensu na dłuższą metę. To nie ma przyszłości. Jak sobie to wszystko poukłada to znowu będzie miała ciężki okres. Chciałbym to wychwycić i być przy niej. Chodzi na terapię na której poznaje swoją osobę i zaczyna odnajdywać swoje słabości i wady. Na razie żyje w nicości nie podejmuje zadnych decyzji. Czy uświadomić ja jakie są schematy i jaki może być finał tej historii. Wytłumaczyć jej ze jej funfel to człowiek który wykorzystuje sytuacje któremu wydaje się że darzy ja jakimś uczuciem a dalej szuka nowych wrażeń jest osobą która nie potrafiła zbudować rodziny której życie to wieczna ucieczka w łatwość i przyjemności. Powiedzieć jej ze gdyby nie moja miłość która na chwile obecna przemienia się w wściekłość jest tak ogromna ze nie zostawię jej i zawsze będę przy niej ale to odemnie zależy czy będziemy razem bo to ja musze odbudować zaufanie do jej osoby a na chwile obecna nie daje mi żadnego powodu aby jej ufać. Na koniec co w sytuacji jakbym miał to zakończyć zabrać dzieci na jakiej pozycji jest jej osoba pewnie w naszym kraju ofiarą była by ona a ja tym katem co nie okazywał mocniej uczuc i doprowadził do rozpadu związku. Jestem tak zły na to wszystko. Gdyby rodzina się dowiedziała na 100 % nie znalazła by u nikogo pocieszenia. Wszyscy wiedzą jak się zacharowywalem. Co zrobić jaka drogę obrać aby sobie nie strzelić w kolano Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Ja uważam ,że powinieneś po prostu być sobą ,nie udawać wrogiego ,ani nadopiekuńczego, a terapię to powinniście mieć wspólną,może jeszcze nie teraz,skoro żona nie jest na to gotowa, sam piszesz ,że jest jak gdyby nieobecna ,sama musi sobie w głowie uporządkować,Twoje przemowy w tej sytuacji, wg mnie tu nie pomogą. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość cytrynowa babeczka Zgłoś odpowiedź Zostaw przestrzeń dla siebie. Pułapka tkwi w tym ,że kiedy już wygrasz batalię o żonę i Ona do Ciebie wróci i mentalnie i fizycznie to może byc tak ,że po prostu wypalisz się, a z wielkiej miłości zostanie proch. Jaki masz być? Moim zdaniem nie przeginaj w żadna stronę. Żona wie że zależy Ci na niej,na wszystko w jej rękach. Uważam że nie powinieneś poruszac tematu leszcza, dopóki Ona sama nie zechce o tym tych prawd powinna dojśc sama,wzglednie przy pomocy terapeuty .Dopiero wtedy dla niej bedą miały że dobrze zdaje sobie sprawę że żle ulokowała uczucia ,ale byc może potrzebuje czasu żeby się z tym zmierzyć. Nastepna sprawa to ile mają lat, to cierpią z powodu atmosfery panujacej w i słysza o wiele wiecej niz skonfliktowanym rodzicom sie wydaje. Weźcie to pod uwagę bo bardzo łatwo pozbawic dzieci poczucia bezpieczeństwa ,na którym to opiera sie szczęsliwe wystarczy zapewnianie o miłości ,nie wystarczy stwarzanie iluzji szczęsliwej rodziny — potrzeba PRAWDY bo fałsz każde dziecko wyczuje na kilometr... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Nawet niewiesz jak mi ciężko udawać przed dziećmi szczęśliwa rodzinę. W domu jest normalnie jakby nigdy nic siedzimy razem jemy razem wspólne rowery lody z dziećmi. Patrzę na to wszystko i załamuje ręce. Serce mi pęka. A co do niego to terapeuta tez jest zdania żeby się nim nie przejmować. Łatwiej mi z tym jak nie musze myśleć o pajac. Co do wypalenia to tez się tego obawiam ze jak wszystko wróci do normy to ja już może odpuszczę ta miłość. Dlatego nie usuwam wiadomości które do niej wysyłałem aby pamiętać jak bardzo ja kocham Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość cytrynowa babeczka Zgłoś odpowiedź Jeżeli jeszcze nie biegasz, to zacznij. Niech ta spina ktora jest w Tobie ma gdzieś ujscie bo nie dasz rady i w którymś momencie pękniesz. Miłośc ma to do siebie, że lubi ciepło,ogień jeśli jest zima odchodzi nie wiadomo zatrzymasz jej najwiekszym chciejstwem. Jesli powiesz sobie, że nawet, gdy przegrasz batalię o miłość , to i tak przecież nie zginiesz,bedziesz trwać a swiat sie nie zawali,bedzie Ci łatwiej. Zachowaj spokój duszy na tyle na ile jest to przetrwać. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź Nadchodzi weekend czyli czas wielkiej próby. Staram się być normalnym. Wiem ze musze kontynuować swoją terapię aby choć trochę wrócić z tego gościa jakim byłem kiedyś. Zmieniłem się bardzo. Bardzo spowaznialem. Poważna praca łącząca się z ogromną odpowiedzialnością zmusiła mnie do zmian. Teraz prace odłożył na bok. Nie wiem jakie będą konsekwencje ale mało mnie to obchodzi. Najważniejsze że zmieniły mi się priorytety życiowe i powiem szczerze że dobrze mi z tym. Dzieci nareszcie mają ojca który poświęca im więcej czasu niż matka która do niedawna sama musiała się z tym zmagać. Pierwszy tydzień byłem w szoku. Zabity uczuciowo zraniony tak mocno ze myślałem o samobójstwie. Nienawidzilem siebie za to jakim się stałem za to ze bylem gluchy oraz za to ze mógł mnie zastąpić jakiś burak. Wiem teraz ze najważniejsze to dać sobie czas i pozwolić na swobodny rozwój sytuacji. Staram się nie chce przesadzać ale ciężko mi się do niej nie przytulic w nocy ciężko jej nie pocałować. Najgorszy jest ten kompletny brak zaufania. Nie mogę jej wierzyć bo zraniła mnie dalej ciężko jej się przełamać. Nigdy nie pozwolę jej odejść bo wiem ze tym postanowieniem skrzywdzi sama siebie. Znając ja paręnaście lat wiem jak mocno kocha dzieci i to jest coś co nas będzie łączyło całe życie. Ostatnie dni pokazują mi ze jestem na dobrej drodze aby stać się jej pomocą podpora. Juz się nie broni tak mocno przedemna. Nie unika kontaktu rozmowy. Wytłumaczylem jej ze nie zależy mi na jakiejś zmianie ale na swobodnej luźnej rozmowie która jest czymś normalnym i nie należy od tego uciekać. W życiu nie sądziłem ze może mnie to spodkac. Uważałem mężczyzn zdradzanych za jakiś nieudaczników co nie potrafią żony u swojego boku utrzymać. A tu taki strzał. Człowiek nie zdaje sobie sprawy jak mocno należy pielęgnować malzenstwo. Dzieci praca dom. Rutyna zabija. Ja zabił lek przed niezrozumieniem przez innych ludzi najbluzszych a ona zabiła mnie w najbrutalniejszy sposób. Dobrze się poradzić w takich sytuacjach bo szczerze to nie miałem pomysłu na to wszystko. Co zrobic aby znów odzyskać najbliższą memu sercu kobietę... jestem dobrych myśli ale chciałbym spotkać się z tym gościem i jeszcze raz go uświadomić ze jest guwnem i zawsze nim będzie. Chciałbym mu uświadomić ze spowodował ze mam potworny problem który jest te jego problemem i w jego interesie jest teraz to wszystko odkręcić. Moje pujscie na terapię oszczedzilo go bo w tamtym tygodniu rozniuslbym go na środku ulicy. Widząc ze między nami zaczynają przełamać się jakieś lody on jest jedynym utrudnieniem w odzyskaniu jej w 100% Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość cytrynowa babeczka Zgłoś odpowiedź Widzisz masz pretensje do gościa ale pomyśl tak nie jest nastką i powinna rozważyć konsekwencje romansu.,nawet że względu na ,tak jak napisałes, wolny ptak z kilkoma sroczkami na boku ,potrafił zakrecic w głowie Twojej wiedziała jaki to typ a jednak... On tak naprawdę nie miał nic do stracenia to nam rozważac jakich sposobów użył bo pod drzwiami nie słowem co Ci da rozprawić się z nim własnorecznie? Ulży Ci na moment a facet i tak nie zrozumie że pogmatwał Ci nie mają się na powiedziałabym —" mądrym czekaniu"Super że chodzicie na kazde na swoją a potem,mam nadzieję na wspólną. Napisałeś wczesniej że przebaczyłeś zonie nie wydaje Ci się że, z prawdziwym przebaczeniem idzie zaufanie?Nie ufasz ,nie zrozumiałeś jej prawdziwe,takie z całej duszy to dłuższy proces jeśli ma być spiesz na urrra. Spokojnie i jesteś wierzący to módl się o siłę do tego pragniesz bo kochasz to osiągniesz. Miłego weekendu! Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość obudzony Zgłoś odpowiedź No i tu ci przyznam racje. Miłość ta prawdziwa musi być oparta na zaufaniu. Te mam poważnie nadszarpniete i moja fantazja czasami góruje. Potem okazuje się ze bez sensu się nakrecalem i jest mi bardzo z tym głupio. Dzisiaj doszedlem do wniosków ze aby odbudować te zaufanie potrzebuje czasu. Takiego czasu również potrzebuje ona na poukładane sobie tego wszystkiego. Chciałbym aby dotarło do niej jakie mogłyby być konsekwencje dla dzieci takiego postepowania bo matką jest perfekcyjną i nie zniosła by jakby dzieci miały cierpieć z powodu rozbitej rodziny. Najgorsze jest to ze całe życie zawsze musiałem mieć coś na juz na wczoraj a teraz musze czekać nie tydzień nie miesiąc pewnie rok... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Poprzednia 1 2 3 4 Dalej Strona 1 z 4 Statystyki użytkowników 39234 Użytkowników 1556 Najwięcej online Najnowszy użytkownik michalx Rejestracja 48 minut temu Kto jest online? 1 użytkownik, 0 anonimowych, 497 gości (Zobacz pełną listę) ani021 Najnowsze Najpopularniejsze Najczęściej czytane Chmura tagów